Budzisz się rano. Bez budzika. Przeciągasz się leniwie i spoglądasz przez okno na lazurowy ocean. Wstajesz i czas na śniadanie – owsianka z owocami w domu, czy omlet z warzywami w knajpie obok? Decydujesz się na jajka. Łapiesz komputer pod pachę i wychodzisz z domu. Siadasz w swojej ulubionej knajpie na brzegu plaży, pod palmą. Mają dobry internet i zajebiste omlety. Kelner przynosi świeżą, czarną kawę. Otwierasz komputer. Ponownie spoglądasz na głębię falującej wody w oddali. Dzień dobry – już jesteś w pracy!
Tak samo obudzić się, z budzikiem czy bez, leniwie czy nie, z oceanem, plażą lub miastem za oknem, możesz gdziekolwiek. Cały świat na wyciągnięcie ręki. Niesamowite co? Jak to piszę to aż mam ciarki 😀
Na świecie znani jako „digital nomads”. Kim są cyfrowi nomadzi? To osoby pracujące zdalnie. Zarabiają pieniądze dzięki komputerowi i internetowi. To graficy, programiści, copywriterzy, nauczyciele, tłumacze, blogerzy, specjaliści od social media czy marketingowcy. Ale tutaj nie ma ograniczeń. Jakkolwiek zarabiają online i pracują zdalnie, są cyfrowymi nomadami. Niezależni od miejsca zamieszkania. Nie muszą codziennie stawiać się w biurze na określoną godzinę. Cyfrowi nomadzi najczęściej prowadzą swoje biznesy online, dzięki czemu mogą podróżować. Tydzień w Barcelonie, pół roku w Ameryce Południowej, wypad do Australii, następnie zima w Tajlandii i wakacje na Cyprze? Why not?
Cyfrowy nomadyzm to zjawisko, które jest coraz popularniejsze w Polsce. Coraz więcej osób, szczególnie młodych, widzi w tym sposób na życie. Ja sama po cichu o tym marzę. To mój cel, do tego dążę. Chcę być cyfrowym nomadem, zdalnie prowadzić swój biznes, zarabiać pieniądze online i podróżować, podróżować, podróżować…
Sama nie wiem kiedy to zakiełkowało w mojej głowie. W Tajlandii spotykaliśmy wiele ciekawych osób, które zarabiają online, dzięki czemu są totalnie wolne. Małżeństwo z bloga Śledź Nas w podróży dookoła świata. Od prawie dwóch lat w drodze! Troszkę oszczędności, a reszta to sponsorzy, artykuły na zlecenie, materiały filmowe i zdjęcia. W Bangkoku poznaliśmy Tomka Maciejewskiego – marketingowca i przedsiębiorce, który zarabia jako cyfrowy nomada – pisząc artykuły na zlecenie, prowadząc kampanie reklamowe i tworząc własne kursy online. Przyjechał do Tajlandii na spontanie, z oszczędnościami na miesiąc. I dał radę! A poznaliśmy się, bo w zeszłym roku przypadkiem trafiliśmy na konferencję „Discover Business in Thailand” organizowaną przez ASBIRO i Piotra Motyla, który prowadzi online Biznes ponad granicami i corocznie organizuje konferencję w Tajlandii o e-biznesie – Event BPG. Ostatnio wpadliśmy także na bloga Joasi Szreder – The Blond Travels. Asia jest cyfrową nomadką, mieszkała w Tajlandii w Chiang Mai. Prowadzi swoją szkołę online i uczy języków obcych.
Nie do osiągnięcia? Udaje się tylko nielicznym? Ci ludzie są, istnieją. Są realni i można ich dotknąć. Cyfrowy nomadyzm dzieje się tu i teraz. Jasne, że potrzeba ogromu pracy, samozaparcia i wiedzy eksperckiej. Jasne, że cyfrowy nomada czasem czuje się samotny, gdzieś na końcu świata, a strefy czasowe utrudniają robotę. Jasne, że godzinami trzeba patrzeć w migoczący ekran komputera i nauczyć się oddzielać życie od pracy. Jasne, że brak stabilizacji i tęsknota za najbliższymi może czasem przerażać. JASNE. Ale według mnie, ta cena za wolność i niezależność, jest niewielka.
O wadach i zaletach bycia cyfrowym nomadą bardzo interesująco i rzeczowo pisze włąsnie Asia z bloga The Blond Travels. A ten artykuł pięknie oddaje całość zajwiska – Cyfrowy nomada: Jak rzucić pracę i zacząć zarabiać przez internet? Polecam też zajrzeć na bloga The Blond Travels i poczytać inne artykuły zdalnej pracy. Ponadto Asia przez dłuższy czas mieszkała w Chiang Mai, Mecce cyforowych nomadów 🙂 Poznała to miasto bardzo dobrze, więc na Jej bloga zajrzyjcie także po super info o północy Tajlandii!
Bycie cyfrowym nomadą, to dla mnie stosunkowo nowa idea. Dopiero ją zgłębiam, ale już czuję, że to totalnie moja bajka i na bank spróbuję swój cel osiągnąć.
Na fali doświadczeń z Tajlandii, Tomek poszedł jak burza i rozwinął się w kwestii pracy zdalnej i biznesu online. Włąsnie organizuje pierwszą w Polsce konferencję dla cyfrowych nomadów – Tam Gdzie Chcę! Jak Tomek sam pisze na stronie konfy: Na Świecie osoby żyjące w ten sposób nazywa się “digital nomads”, my nie będziemy ograniczać się w żadnych pojęciach i ramach. Najważniejsza w tym wszystkim jest wolność, dlatego wszystkie prelekcje będą poświęcone temu, byś mógł zyskać jej jak najwięcej. Stworzenie stylu życia niezależnego od lokalizacji opiera się na trzech fundamentach: odpowiednie źródło dochodu, efektywność w pracy zdalnej i poukładanie wszystkiego formalnie. Każdy temat zostanie omówiony na rzeczywistych przykładach przez praktyków. „
O proszę, czyli szansa na poznanie realnych osób, które są cyfrowymi nomadami, a także podzielą się wiedzą i doświadczeniem.
Pssst – dla zainteresowanych. Konferencja organizowana przez Tomka „Tam gdzie chcę” już 23.09 w Poznaniu. Tak się składa, że tylko do 2.09 bilety są w promocji. Jeżeli zaciekawił Cię pomysł pracy zdalnej, chcesz poznasz więcej cyfrowych nomadów i posłuchać co interesującego mają do powiedzenia, jak zarabiają i dlaczego cyfrowy nomadyzm to styl życia… To why not? 🙂 Konferencja „Tam gdzie chce” – tańsze bilety.
Ale cśśśś – obiecaj, że nikomu nie zdradzisz! Marzę o cyfrowym nomadyzmie… Po cichu wyobrażam sobie siebie w moim przytulnym, własnoręcznie odremontowanym vanie-mieszkaniu. Ja, mój komputer na kolanach, a dookoła piękny świat. Na razie to moja zajawka numer jeden. Może plany mi się zmienią, ale spróbuję przybliżyć się do tego celu choć o milimetr! 😀 Uważam, że cyfrowy nomadyzm to przyszłość.
Fascynujący ludzie i ciekawe spotkania rodzą nieszablonowe pomysły! myGecko, Tomek Mciejewski i The Blond Travels zapraszają na serie live na facebooku, poświęconą cyfrowemy nomadyzmowi, konferencji Tam gdzie chcę i życiu w Tajlandii. Cztery osoby na raz w jednym internecie na aż trzech fanpage? Tak, to możliwe 😀 Pierwsze spotkanie już w czwartek (31.08) o 18 czasu polskiego! Nie możemy się doczekać! Do zobaczenia jutro!
Tajlandia i blog to były piękne przygody. Ale czas na nowe! :) Spędziłam niemal rok…
Podróżowanie to coś więcej niż wspaniałe przygody, piękne krajobrazy i egzotyczne kultury. Szczególnie, gdy w…
O KURDEEEEE, praca zdalna jest taka zajebista, nic tylko leżeć w hamaku na jakiejś rajskiej…
Maroko. Byłam. Widziałam. Fajno. W listopadzie 2018 spędziłam w Maroko 10 dni - mega intensywne,…
Zazwyczaj to ja odpowiadam na Wasze pytania dotyczące Tajlandii. Dzisiaj to ja Was proszę o…
Czym jest dla Ciebie „prawdziwa Tajlandia”? O, czyżby jakieś obrazy, słowa, dźwięki i zapachy przypływały…
View Comments
Dziękuję za wzmiankę. :) Cenię sobie moją niezależność. Myślę, że bardzo, ale to bardzo ciężko byłoby mi wrócić do korpo dołka. Lubię być panią swojego czasu (drugą Budzyńską to ja na pewno nie jestem, ale doceniam fakt, że grafik sobie układam sama). Dodałabym tylko tutaj, że rzeczywistość nie wygląda aż tak kolorowo. Praca dla siebie, to właśnie to - praca. Ja wstaję codziennie o 7-8 , pracuję z kafejek tylko czasami i nigdy, przenigdy nie pracuję na plaży. Raz spróbowałam i nie tylko nic nie widać na ekranie, ale do tego jeszcze do Maca dobrał się piasek. Szkoda kompa :) A tak poza tym, to nomadyzmu na pewno warto spróbować, daje on bardzo dużo wolności.
No dobra, to praca z komputerem na plaży odpada, ale sama wizja jest bardzo przyjemna! Też jestem zdania, że wolność którą daje, to bezcenna rzecz. Szczególnie, że najważniejsza zdaje się sama "możliwość". Mogę spróbować pracy pod palmą. Mogę wyjechać z dnia na dzień na drugi koniec świata. Mogę ułożyć plan tak, by miesiąc ostro popracować, a następnie wyjechać na kilka dni i odświeżyć głowę. Mogę. I to dla mnie słowo klucz :) Mogę. Chcę. Zrobie to!
Super sprawa, ale nie dla mnie. Jestem domatorką, no i ciężko by było za każdym razem zabierać ze sobą psa ;) Ale gdybym tak miała możliwość parę tygodni rocznie popracować zdalnie z jakiegoś odległego zakątka, to byłoby super :)
Myślę, że cyfrowy nomada nie musi koniecznie przemieszczać się z miejsca na miejsce. Gdybyś zarabiała online i mogła choć kilka tygodni spędzić gdzieś... To też fajna sprawa. A psa się zabierze, o ile lubi podróżować :) Ale oczywiście, nie każdemu taki styl życia by odpowiadał.
piekna sprawa! a najlepsze jest to ze nie istnieje slowo urlop ! kiedy chcesz wtedy go masz ! ;)))
Aniu, cyfrowa nomadko, sama nas do tego inspirujesz! Uczenie online i mieszkanie na Koh Chang zdawało się mega opcją :D
Problem pojawia się wtedy, gdy internet jest kiepski, kasa ze zleceń jeszcze nie spływa i przynoszą rachunek za kawę;p
Jak każda praca, cyfrowy nomadyzm też ma swoje wady i zalety. Trzeba też się zastanowić, czy robienie ze swojej pasji pracy na etat jest dobrym pomysłem. Czasem nie ma kiedy chłonąć krajobrazów, zamyślić się, bo trzeba obrobić zdjęcia. Nie wszystko jest takie różowe.
Jasne, zdaję sobie z tego sprawę. Internet to największa zmora, przekonałam się o tym jak zaczęliśmy prowadzić #mygeckolive na fb. Ale i tak, w ogólnym rozrachunku, ta wolność i niezależność jest mega pociągająca. A z drugiej strony, już samo blogowanie wymaga od nas czasem raczej chwycenia za telefon niż po prostu oglądania zachodu słońca. Gdybyśmy mogli jeszcze na tym zarabiać i dzięki temu podróżować... Brzmi ekstra :D