Ostatni weekend spędziłam na BlogTravel Meetup, organizowany przez ekipę z 3 Bros Hostel oraz Polish Travel Blogs. To już siódme spotkanie blogerów podróżniczych w Cieszynie. Poznałam fascynujących ludzi – wielu z nich pierwszy raz osobiście. Zwiedziłam cudny Cieszyn. Wysłuchałam prelekcji, spontanicznie wystąpiłam na scenie dzieląc się wiedzą i doświadczeniem z zakresu Influencer Marketingu. W kuluarach prowadziłam ciekawe rozmowy dotyczące podróżowania i tworzenia w Internecie.
W Cieszynie poruszyliśmy kilka ważnych tematów i uważam, że warto o nich rozmawiać głośno.
Moim zdaniem, powinniśmy brać odpowiedzialność za to co może docierać do naszych czytelników – i nie mówię tutaj jedynie o sferze podróżniczej.
Myślę, że nie należy traktować społeczności jako zbioru anonimowych jednostek, które mają wolny wybór, niezależnie od treści jakie tworzymy. W tej perspektywie umywamy ręce – bo przecież to czytelnik decyduje co z tymi naszymi słowami zrobi, przecież nic mu nie każemy, przecież tylko wyrażamy swoją opinię!
Każdy człowiek po drugiej stronie to nasz równorzędny partner w dyskusji i ważne jest nie tylko to co przekazujemy i jakie dostajemy info zwrotne – istotny jest też sam sposób komunikacji w którym nie ma miejsca na brak świadomego wyrażania opinii.
Powinniśmy wiedzieć co uważamy i dlaczego. Potrafić to uargumentować, obronić, wytłumaczyć. Przyznawać się, gdy czegoś nie wiemy lub nie mamy ochoty wiedzieć. Jeżeli popełniamy błąd otwarcie o tym mówić. Oczywiście – każdy ma prawo zmienić zdanie, ale uważam, że warto zauważać proces tej zmiany i potrafić opowiedzieć jak do tego doszło.
Myślę, że warto zauważać emocje, które w nas powstają i formują pierwsze opinie. Zwracać uwagę na własne słabości, przyzwyczajenia czy uprzywilejowania, w które uderzają nasze niektóre doświadczenia. Poddawać nasze przekonania refleksji.
W Cieszynie zastanawialiśmy się także gdzie leży granica między estetyką, odpowiadaniem na oczekiwania odbiorców, a próbą obiektywnego przedstawienia rzeczywistości.
Czy pokazywanie obcych kultur jedynie przez pryzmat ładnych widoczków, instagramowych outfitów i smacznych śniadań to dobry kierunek? Jak bardzo możemy ingerować w treść (np. przerabiać zdjęcia), aby nie zakrzywiać rzeczywistości? Czy bambusowa słomka rozgrzesza nas w kwestii dbania o środowisko? Czy selfie z karabinem w trakcie eskorty nie jest przekroczeniem pewnej granicy?
Czym jest tak naprawdę to świadome podróżowanie? I w jaki sposób zawierać jego elementy w naszej podróżniczej twórczości?
Świetnie podkreślił to Bartek Szaro z Paragon Z Podróży w trakcie prelekcji na Blog Travel Meetup.
Pokazujmy kontekst historyczny i społeczny. Nie odrywajmy miejsc które zwiedzamy od ich przeszłości czy teraźniejszości. Zastanówmy się czasami nad konsekwencjami turystyki dla lokalnej społeczności.
Jasne – wyrażajmy swoje opinie, róbmy to nawet odważnie i dobitnie, ale pokazujmy naszym odbiorcom coś więcej niż nasze zdanie, twórzmy szerszą perspektywę, rzetelnie dobierajmy informacje, na których się opieramy.
W zderzeniu z obcą kulturą często ulegamy pierwszym negatywnym odczuciom lub gwałtownemu zachwytowi egzotyką. I to też jest w porządku – ale róbmy to świadomie. Obserwujmy nasze działania, emocje, zastanawiajmy się nad nimi. Nasza perspektywa nie jest uniwersalną bazą do wydawania ocen. Może nasza kultura przeszła zupełnie inną drogę i nawet nie jesteśmy w stanie pojąć w pełni tych odmienności?
Wiarygodność to podstawa. Jednak nie łudźmy się – wszyscy kreujemy swoje wizerunki. Świadomie (gorzej jeżeli nie) podejmujemy decyzje co wrzucamy do sieci. Powinniśmy mieć z tyłu głowy jak te najdrobniejsze wybory wpływają na nasz wizerunek oraz na społeczność.
Tak naprawdę, autentyczne są wszystkie wyobrażenia w naszych głowach, w które po prostu wierzymy. Nieważne jak tę wiarę wzbudzimy.
Dobrze, jeżeli wzbudzamy ją na podstawie autentycznych cech, których mamy świadomość. Fajnie, jeżeli potrafimy swoje dobre strony nieco podkreślić, a nawet przerysować, lub uczynić ze słabości siłę. Wyróżnić się.
Kreacja ma swoje granice. Nie wmówisz ludziom, że jesteś spontaniczny, skoro nie jesteś. Wyczujemy każdy fałsz. Bądźmy po prostu fair z odbiorcami, ale przede wszystkim bądźmy fair ze sobą – nie udawajmy ludzi, którymi nie jesteśmy. Łatwo zgubić się w dowolności wyboru własnej tożsamości.
Czy w podróży nie jest inaczej? Co oznacza „autentyczne” miejsce, „prawdziwa” kultura? To co uważamy za wiarygodne to kwestia naszych własnych odczuć i wrażenia spójności.
O tak zwanej autentyczności zimnej i gorącej, strefie sceny i kulis oraz podziale na kulturę moją i obcą, przeczytacie więcej w tekście, który powstał na podstawie mojego małego socjo badania: Czym jest „prawdziwa” Tajlandia?
Pracuję w Influencer Marketingu od roku, realizuję kampanie z markami – przygotowuję oferty, wyszukuję Influ do współpracy, czuwam nad egzekucją działań. Influencer Marketing jest obecnie sexy.
Wiedza techniczna z zakresu pozycjonowania, marketingu, obróbki zdjęć, montażu filmów, kompetencje biznesowe, świadome budowanie marki. Te wszystkie elementy są ważne.
Na BlogTravel Meetup specjaliści dzielili się swoją wiedzą. Świetne prelekcje z zakresu SEO – Kamila Napora My Wanderlust, Dorota Miśkiewicz Born Globals oraz Ewa Wilczyńska-Saj i Romek Saj z Gonimy Słońce. Bardzo cenię sobie także wystąpienie Karola Lewandowskiego z Busem Przez Świat, które dotyczyło tworzenia produktów własnych. Karol transparentne i szczegółowo pokazał proces tworzenia własnych produktów oraz analizę przychodów.
Sama jestem twórcą internetowym i wiem, ile pracy oraz poświęceń wymaga tworzenie w Internecie. Nic dziwnego, że my – twórcy internetowi – chcemy, aby wysiłek (i serce!) włożone w tworzenie treści przynosiły efekty i korzyści. Mam wrażenie, że rosną oczekiwania finansowe Influencerów, a także ich wymagania co do warunków współpracy. Jasne – rozumiem to.
Ale absolutną podstawą jest bycie szczerym oraz szacunek dla czasu i pracy drugiej strony.
W branży bardzo gorącym tematem są boty na Instagramie, fake followersi, Insta grupki wsparcia, sztuczne nabijanie zasięgu i nieprofesjonalne podejście do współprac. Klienci się edukują. Przykro mi – wymagamy od marek więcej, ale sami musimy dać z siebie więcej. Na naszych kanałach nie ma miejsca na oszustwa.
Wierzę, że podstawą wszelkich relacji – czy to ze społecznością czy z markami – jest przede wszystkim zaufanie.
Na sam koniec chcę też poruszyć temat o którym jeszcze mało rozmawiamy w naszej branży podróżniczej.
Często piszemy o tym jak social media wpływają na naszych odbiorców, jak oglądanie tych idealnych obrazków może namieszać nam w głowie i sercu. Sama dokładnie wiem, ile demonów czai się za każdym rogiem.
Dlatego uważam, że wcześniej wspomnianą odpowiedzialność za słowo tak ważną. Sądzę także, że w przypadku kreowania wizerunku należy uświadamiać społeczność, że to co wrzucamy do sieci nie jest przypadkowe, a to co pokazujemy w sieci jest tylko fragmentem naszego codziennego ja.
A co z nami? Twórcami internetowymi?
Pamiętajmy jak bardzo obecność w Internecie, kreacja wizerunku, utrzymywanie relacji ze społecznością i nadążanie za pędzącym peletonem jest wymagające. Przecież zawsze moglibyśmy więcej, bardziej, mocniej, lepiej, przecież inni robią to szybciej, dalej. Poczucie winy zaczyna mieszać w głowie. Ciągła obecność online odrywa nas od bycia tu i teraz. Balansowanie na granicy prywatności zatraca poczucie realności. Spełnianie oczekiwań publiczności przytłacza. Dodajmy do tego niekończące się podróżowanie, które pewnego dnia może stać się smutną koniecznością lub ucieczką przed rzeczywistością.
Hej – zatrzymajmy się czasem na chwilę, uspokójmy rozedrganie, otrząśnijmy, zatopmy w obecnym momencie. Zadbajmy także o siebie.
Wierzę, że w dobrym kierunku.
Jako twórca internetowy, a jednocześnie osoba pracują w marketingu, wierzę w jakościowe i wiarygodne treści.
Wierzę też w zaufanie, szczerość i transparentność, bo to pozwala budować trwałe relacje – ze społecznością, markami, a wreszcie – z samym sobą.
Wierzę w ludzi.
A na koniec, może czasami naiwnie, ale z całych sił trzymam kciuki za zwykłość, naturalność i prawdziwość.
Wierzę w ludzką stronę Internetu.
Tajlandia i blog to były piękne przygody. Ale czas na nowe! :) Spędziłam niemal rok…
O KURDEEEEE, praca zdalna jest taka zajebista, nic tylko leżeć w hamaku na jakiejś rajskiej…
Maroko. Byłam. Widziałam. Fajno. W listopadzie 2018 spędziłam w Maroko 10 dni - mega intensywne,…
Zazwyczaj to ja odpowiadam na Wasze pytania dotyczące Tajlandii. Dzisiaj to ja Was proszę o…
Czym jest dla Ciebie „prawdziwa Tajlandia”? O, czyżby jakieś obrazy, słowa, dźwięki i zapachy przypływały…
Pojechałam na Bałkany pierwszy raz ever. Więc proszę bardzo - oto gdzie byłam, ile wydałam,…