view of kotor bay on sunny day, Kotor, Montenegro
Pojechałam na Bałkany pierwszy raz ever. Więc proszę bardzo – oto gdzie byłam, ile wydałam, co pokochałam, a co odradzam – zebrane do kupy.
Czy wiecie, że w Czarnogórze mieszka tylko koło 600 000 mieszkańców? To tak jakby zmieścić Montenegro w Poznaniu 😀
Czarnogóra obecnie NIE jest w Unii Europejskiej, natomiast walutą jest euro. ALE! Jest takie ciekawe prawo, które pozwala wjechać do Montenegro na 30 dni z dowodem osobistym. 30-90 dni musicie mieć paszport. Powyżej 90 dni konieczna jest wiza. Pamiętajcie, że paszport musi być zawsze ważny minimum 3 miesiące do przodu. Ach. A do lat 18 wjeżdża się jedynie na paszporcie. To tak tytułem wstępu, bo dużo osób pytało mnie o to na Instagramie. Wszystkim odpisuję – sami sprawdźcie 😉
W Czarnogórze ponownie przekonałam się jaki ten świat jest mały. Obczajcie, że okazało się, że w Czarnogórze mieszka mój znajomy z Bangkoku – Łukasz. I tak się życie złożyło, że się spotkaliśmy i poszliśmy razem na szlak. Cudnie. Łukasz razem z Natalią mieszkają w Czarnogórze około sześciu miesięcy w ciągu roku, ponieważ pracują w branży turystycznej. Znają ten kraj jak własną kieszeń. I prowadzą bloga HVALA.PL! Ja jestem fanką polecania kanałów ludzi, co mogą o kraju i kulturze powiedzieć coś więcej bo tam mieszkają, a nie tylko pojechali na wakacje.
Przyznam, że nie był to najtańszy wyjazd patrząc z na moje inne wyjazdy, ale hej – to były wakacje z rodziną, więc nie bardzo liczyłam hajs. Taka prawda.
Jedzenie, atrakcje, wycieczki, pamiątki, wino – 1000 złotych.
Bilet lotniczy Wizzair w dwie strony około 500 zł (bez bagażu rejestrowanego).
Apartament AIRBNB – salon , kuchnia, 3 sypialnie i taras z widokiem na Zatokę – 2300 zł / 7 dni.
Tutaj przyznam, że trafiła nam się mega opcja. Naprawdę tania chata. Było nas 6 osób, dzienny koszt na łepka przypadał około 50 zł za nocleg. A chata była sztos – 200 metrów od Zatoki i plaży, 5 minut spacerkiem od Starego Miasta. Mega fajne były dwa szerokie tarasy z których rozciągały się różne widoki – na Zatokę lub na góry po drugiej stronie budynku.
Bardzo polubiłam też wystrój chaty – ewidentnie mieszka w niej jakaś starsza Pani, która podnajmuje mieszkanie w sezonie turystycznym. Dzięki temu było tam bardzo przytulnie i miałam poczucie, że tak serio wyglądają chaty mieszkańców Czarnogóry, a niekoniecznie jest to zestandaryzowana przestrzeń przygotowana na turystę.
Czy wiesz, że z Czarnogóry można wywozić w bagażu podręcznym więcej niż 100 mililitrów? Tak, butelka wina przechodzi w PODRĘCZNYM. I to nawet kilka! Sama sprawdziłam i w plecaku upchnęłam 3 butelki lokalnego wina. Więcej szczegółowych info na blogu Hvala.pl – Bagaż podręczny w Czarnogórze 😉
Ej, w sklepie cena za butelkę wina co jakieś 2-3 euro. Żyć nie umierać!
Stare mury królują nad miastem. Ma się iście średniowieczne wrażenie. Twierdza świętego Jana jest must see. Moim zdaniem rano najcudowniej bo słońce wschodzi po drugiej stronie zatoki tuż nad wysokimi szczytami i powoli rozświetla domki, łodzie, plaże. Na górę idzie się 30-60 minut.
Wstęp na Fortecę to 8 euro, ale okazało się, że o 6 rano nikogo na wejściu nie ma i tak, na nieświadomej cebuli, zaoszczędziłam 8 eurasów.
Byłam, widziałam, aż się wzruszyłam. Widok 360 naprawdę sztos. Mega dziękuję mojej ekipie za ten trekking, a Natalii i Łukaszowi szczególnie. Jesteście przeekstra.
Na zdjęciu czerwoną kropką zaznaczyłam szczyt Sveti Ilija. Serio – stoi się na takiej górze i ma poczucie, że nie ma nic ponad Tobą. No dosłownie szczyt Czarnogóry i tylko świat u Twych stóp. ZAJEBISTE.
Ja wiem, że nie brzmi to jak jakaś szalona atrakcja, ale mi się mega to podobało. Jak te ogromne statki na kilka tysięcy ludzi tak powoli i dostojnie przemieszczały się po gładkiej tafli wody i cumowały przy samym brzegu. Taki prom jest serio ogrooomny!!!!!
Polecam przejść się na drugą stronę zatoki. W sensie tę przeciwną do Starego Miasta. Po pierwsze widok na mury jest zajebisty, a po drugie jest tam inny klimat. Niewiele dalej od turystycznego zagłębia, a już zdaje się bardziej lokalnie i autentycznie. Ponadto – nie ma chodnika i jest śmiesznie, bo idziesz wąską ulicą, z jednej strony wody Adriatyku, z drugiej strony już ściany domów, a Ty lawirujesz między pędzącymi autami.
Gdyby nie Natalia i Łukasz nie spróbowałabym. Aż dziwne bo ja i jedzenie to miłość od pierwszego wejrzenia. W trakcie trekkingu Natalia poczęstowała mnie burkiem z mięsem mielonym i serem. Ciasto filo (przypomina francuskie) grubo nafaszerowane dodatkami. To był sztos. Do spróbowania KONIECZNIE!
Czarnogóra ma swoje ekstra wina – Krstac, Vranac – te dwa to typowe total. Oba mega wytrawne jak na mój smak (a ja w życiu już trochę wina wypiłam xD), ale mega super wchodziły przy 30 stopniach w słońcu z kostką lodu (to profanacja?). Marka, która przewijała się zawsze i wszędzie to Plantaze – pod linkiem znajdziecie wszystkie rodzaje win jakie produkują.
Tak przy okazji – byłam też w Tivacie, ale moim zdaniem nie powala na kolana. Posh, drogo, luksusowo, nowocześnie, że aż głupio w klapkach chodzić. Ja nie lubię takich klimatów, chociaż prawda jest taka, że estetyka tej przestrzeni robi wrażenie. Szczególnie w porcie.
Sprzedam Wam też ciekawostkę – w porcie w Tivacie stoi najstarszy żaglowiec Montenegro – Jadran (Adriatyk). Zbudowano go w latach 30.
Skorzystałam z wpisu Krytyki Kulinarnej i odwiedziłam Cesarice. Ekstra. Naprawdę niezłe ceny jak na Stare Miasto i klimatyczna kolacje w wąskich uliczkach. Najlepsze mule, a miałam okazje spróbować ich w trzech różnych knajpach i Cesarica wypada najlepiej.
Tutaj zabrali mnie Natalia z Łukaszem. Totalnie lokalnie. Obżarłam się porządnego, grillowanego mięcha jak świnka. Można spróbować bałkańskich cevapcici – takich paluszków z mięsa mielonego. Spoko!
Szliśmy sobie bulwarem, jakiś typem krzyknął „boat trip, very najs, only 10 euros” no to popłynęliśmy. Tak, wiem, totalnie turistico – no i co z tego? Mi się podobało 😀 Perast jest malutki i uroczy, chociaż nie wiem co tam można robić prócz picia kawki z widokiem. Z wody oglądaliśmy Sveti Dorde i byliśmy na wyspie Gospa od Škrpjela – taka mini, że obwodu to ma ze 100 metrów i stoi tam tylko kościół. Klimatyczne.
Ciekawostka numer dwa. Wiecie, że w Czarnogórze kręcono Bonda „Casino Royale”? 😀
Wspominałam o Natalii i Łukaszu, co nie? Natalia jest też bardzo aktywna na Instagramie @mne.hvala gdzie zdradza sekrety Montenegro. Sprawdźcie – zobaczycie ile pięknych, jeszcze nieznanych internetowi miejsc można odkryć w Czarnogórze. Natalia, tak jak ja, jest zawsze uśmiechniętym wulkanem energii 😉
Jeżeli wybieracie się do Czarnogóry to KONIECZNIE – HVALA.PL
Powiem Wam szczerze, że mnie w Kotorze najbardziej zachwyciły góry. Potężne skały otaczające całą Zatokę Kotorską. Moczyłam dupsko w Adriatyku i nie mogłam wyjść z podziwu jak imponująco wyglądają nad spokojną taflą błękitnej wody. A wieczorami, gdy słońce powoli chowało się za szczytami, podziwiałam pastelowe niebo nad Boką Kotorską popijając kieliszek różowego wina i czułam się jak dziewczyna Bonda.
Tajlandia i blog to były piękne przygody. Ale czas na nowe! :) Spędziłam niemal rok…
Podróżowanie to coś więcej niż wspaniałe przygody, piękne krajobrazy i egzotyczne kultury. Szczególnie, gdy w…
O KURDEEEEE, praca zdalna jest taka zajebista, nic tylko leżeć w hamaku na jakiejś rajskiej…
Maroko. Byłam. Widziałam. Fajno. W listopadzie 2018 spędziłam w Maroko 10 dni - mega intensywne,…
Zazwyczaj to ja odpowiadam na Wasze pytania dotyczące Tajlandii. Dzisiaj to ja Was proszę o…
Czym jest dla Ciebie „prawdziwa Tajlandia”? O, czyżby jakieś obrazy, słowa, dźwięki i zapachy przypływały…