O KURDEEEEE, praca zdalna jest taka zajebista, nic tylko leżeć w hamaku na jakiejś rajskiej wyspie i stukać w klawiaturkę, popijając drinka z kokosa. OJAAAA. Też tak chcę!
Wiecie co mnie wkurza najbardziej? Zatarta granica między pracą a życiem prywatnym. Jeżeli pracuję zdalnie to najczęściej z własnego mieszkania. Na dodatek pracuję w łóżku, często w piżamie, zakopana w kołdrę.
Biuro ogranicza pracę w kwestii czasu i przestrzeni. Pracując zdalnie mam wrażenie, że ciągle jestem w pracy – pod mailem, zawsze mogę komuś odpisać, coś dokończyć – bez przerwy siedzę przy kompie! Tak, wiem, dzielę sobie pracę na bloki. Tak, staram się oddzielać robotę od odpoczynku. Jednak ciężko to mądrze zbalansować i poukładać w głowie, gdy łóżko jest i biurem i jadalnią i miejscem na relaks jednocześnie.
Ale i tak, najgorsze, powtarzam, NAJGORSZE są OKRUSZKI. Najem się tych bułek z Biedry, nakruszę na pościel i potem budzę się w nocy wkurwiona, bo mnie coś w dupsko kłuje.
Te kawiarnie? A weź się rozepchnij łokciami pomiędzy studenciakami i w zaciętej walce, poświęcając swoje odtłuszczone migdałowe latte za 30 złotych, dorwij kontakt. Gratuluję. Najlepiej w jakiś kącie, który uchroni cię przed krzywymi spojrzeniami obsługi, gdy po 5 godzinach nadal wylizujesz łyżkę z resztek piany.
Na żywo łatwiej. Szybko i bez nieporozumień, bo widzicie twarz drugiej osoby. A jak jesteście zdalni? Każdy mail brzmi tak formalnie i oficjalnie jakbyśmy mieli kije wsadzone w tyłki po samo gardło. Emotikony? Jasne. Co mam do wszystkich strzelać oczka jak słitaśna szesnastka 😉 ? Wstawiać nienawistne uśmieszki 🙂 ? Czy na ostro kręcić bekę xD?
Prawda jest taka, że mailowo o wiele trudniej przekazać co ma się do powiedzenia. Znaczną część mojego czasu w pracy zdalnej zajmuje konstruowanie sensownych maili, które nie są pretensjonalne i zgrabnie ujmują ważne kwestie – szczególnie w komunikacji wewnętrznej.
Niestety, jeżeli pracujesz zdalnie, nie ma cię w biurze, więc jeżeli nie dostaniesz maila lub telefonu – to o niczym nie wiesz! A już w ogóle, gdy nie ma cię w biurze przez kilka dni. Wpadasz po jakimś czasie i nagle okazuje się, że w trakcie twojej nieobecności firma zdążyła zaadoptować dwie żyrafy, sprzedać mikrofalę i wynaleźć lekarstwo na raka.
Uważam to za jedną z większych bolączek ludzi pracujących zdalnie. Komunikacja. Ach – wszystko się o nią rozbija. Pracując z domu pewnie nie raz poczujecie się wykluczeni, bo nie docierają do was ważne informacje z życia firmy.
Ej – ale bez spiny! Może warto po prostu poprosić ludzi z którymi pracujecie, by dawali znać o ważnych sprawach? Albo wykazać inicjatywę , założyć grupę na FB i zapytać co jedzą te dwie żyrafy? Jak mają na imię? I czy ekspres do kawy też jest spisany na straty?
Jak wam nie odpisują, to wysyłajcie maila co 10 minut. Obiecuję, ludzie się wkurwią i odpiszą, byle mieć spokój. Hehehe.
Dobra. Dajmy jeszcze jedną szansę tej pracy zdalnej.
Że można pracować podróżując? Jasne. Najbardziej lubię pracować w pełnym pociągu, siedząc w przejściu między kiblem a warsem, klnąc na brak Internetu.
Taaaaaa. Chociaż prawda jest taka, że to zależy od prowadzonych projektów i twojej umiejętności organizacji. Harmonogram kampanii do zrobienia? To może do jasnej ciasnej zaplanuj swoją robotę lepiej i nie zostawiaj tego na podróż w pociągu? 😉 Raporty. W pociągach fajnie robi się raporty – o ile wcześniej porobisz screeny statystyk 😉
Asia z The Blond Travels twierdzi, że nie da się tak pracować. Słońce świeci w ekran i nic nie widać, piasek włazi w klawiaturę, a na plaży nie można podładować kompa. Psia dupa.
Tajlandia i blog to były piękne przygody. Ale czas na nowe! :) Spędziłam niemal rok…
Podróżowanie to coś więcej niż wspaniałe przygody, piękne krajobrazy i egzotyczne kultury. Szczególnie, gdy w…
Maroko. Byłam. Widziałam. Fajno. W listopadzie 2018 spędziłam w Maroko 10 dni - mega intensywne,…
Zazwyczaj to ja odpowiadam na Wasze pytania dotyczące Tajlandii. Dzisiaj to ja Was proszę o…
Czym jest dla Ciebie „prawdziwa Tajlandia”? O, czyżby jakieś obrazy, słowa, dźwięki i zapachy przypływały…
Pojechałam na Bałkany pierwszy raz ever. Więc proszę bardzo - oto gdzie byłam, ile wydałam,…