PORADY

Kanchanaburi i wodospad Erawan

Miejsce, do którego wybiera się niemalże każdy turysta odwiedzający Bangkok. Kanchanaburi. Miasto położone na północnym zachodzie Tajlandii, około 200 kilometrów od stolicy. Znane z Kolei Śmierci, pobliskiego Parku Narodowego Erawan oraz Świątyni Tygrysów, której głośne zamknięcie wstrząsnęło światem w zeszłym roku.

Jak dojechać?

Z Victory Monument publicznym vanem za około 120 thb lub z dworca południowego Sai Tai Mai za około 100 thb. Możesz przejechać się także pociągiem. Odjeżdża nie z głównej stacji Hua Lamphong, ale z Thonburi. Na tej stronie znajdziesz połączenia i ceny: Pociąg do Kanchanaburi – rozkład. Trzecia klasa (brak klimy, drewniane ławki, zajebisty klimat) kosztuje jedynie 25 thb! I to właśnie ten pociąg przejeżdża przez znany most na rzece Kwai. W Kanchanaburi dojedziesz na główny dworzec. I tam bierzesz tuk tuka (około 20-50 thb za osobę) pod wskazany adres.

Gdzie spać?

Polecam wybrać się do Kanchanaburi na co najmniej jedną noc. Gdy byłam tam z Emilem i moją siostrą, to właśnie taki mieliśmy plan. Jednak miasteczko totalnie nas wciągnęło i z jednej zrobiły się trzy! Tak to z nami bywa często. Slow travel. Gdzie spaliśmy? Okrąglutkie trzy dni spędziliśmy w Jolly Frog, którą poleciła nam Agnes z bloga Dziewczyna z Czewujewa. Ośrodek super. Prowadzony przez przemiłego Taja, który dobrze włada angielskim i jest po prostu przesympatyczny! Idziesz z rana na śniadanie, jest 7 rano, jesteś zaspana/y tak, że podpuchnięte oczy przysłaniają świat. Wchodzisz do knajpki, spotykasz właściciela, który patrzy na Ciebie, posyła najszerszy uśmiech na świecie i przynosi kawę. Wiadomo – dzień od razu lepszy!

Jolly Frog leży nad rzeką. Ma sporą strefę relaksu z palmami i leżakami, włącznie z pływającym pomostem. Typowy chillowy tajski ośrodek. Pokoje schludne, ale bez szału. Klima 400 thb, wiatrak 250 thb. Tanio. Do tego smaczne jedzenie. Jeszcze tańsze! A na końcu najlepsze… Pieką domowe pieczywo! Chleb, bułki, bagietki. I robią z nimi przepyszne kanapki! O tak. Bardzo mi się w Jolly Frog podobało.

Co zobaczyć?

Most na rzece Kwai

Most Śmierci. Piękny, stary most z przerażającą historią. Jest częścią niesławnej Kolei Śmierci, którą w trakcie drugiej wojny światowej wybudowała japońska armia. Przy budowie kolei zginęło około 100.000 ludzi! Gdy przechadzasz się po moście i masz świadomość jego historii, to na ciele pojawiają się ciarki. W Kanchanaburi możesz też odwiedzić cmentarz jeńców wojennych oraz Muzeum Wojny.

Park Narodowy Erawan

Z Kanchanaburi do Parku Narodowego Erawan jest kolejnych 50 kilometrów. My wybraliśmy się tam skuterami. Droga była dobra, w większej części szeroka i z poboczem. Gdy już wydostaniesz się z głównej, zatłoczonej ulicy, to przejdziesz przez mniejsze tajskie miejscowości, a połowę trasy pokonasz wzdłuż rzeki , która wyznacza granicę Parku Narodowego. Fajna przygoda. Do Erawanu można dojechać także publicznym autobusem za około 50 thb (jedzie 2 godziny). Warto wybrać się z rana. Park czynny jest do 17, ale o 3.30 wstęp na wyższe poziomy wodospadu zostaje zamknięty. Bilet do parku 300 thb. W Erawanie można także się kimnąć na campingu lub w bungalowsach. Sam Park Narodowy jest duży. Wodospad to tylko jedna z atrakcji – najbardziej znana. Jednak na terenie Parku jest niezliczona ilość jaskiń, ścieżek trekkingowych i punktów widokowych. Jeżeli wybierzesz się skuterem, to też możesz je odwiedzić.

Teren Wodospadu jest dobrze zagospodarowany. Przy wejściu rozdawane są mapy z dokładnymi informacjami. Wodospad znajduje się około 2 kilometrów w głąb parku, które trzeba pokonać piechotą. My zamiast głównej ścieżki wybraliśmy dróżkę przez las bambusowy. Było dziko, ale spacer był przyjemny. Co najważniejsze, na dróżce umieszczone są tablice informacyjne w języku angielskim, które objaśniają sekretu dżungli.

Muszę przyznać, że turystów było sporo. Szczególnie z Chin i Rosji. Ścieżka na sam szczyt wodospadu jest naprawdę długa, bo to aż siedem poziomów kaskad lazurowej wody. Pierwsze dwa poziomy są najbardziej zatłoczone. Oczywiście im wyżej, tym większe prawdopodobieństwo, że leniom się nie chcę iść, więc w basenie chłodnej wody będziesz siedzieć tylko z kilkoma osobami. Niestety, tłumy osób spowalniają spacer na ostatni poziom. A trasa, jak mówię, jest długa. Nam cała wizyta zajęła około 4 godzin, a szliśmy w miarę sprawie.

Co warto wiedzieć? Jeżeli masz ambicje na siódmy poziom, to zabierz pełne, wygodne buty. W trakcie drogi czasem trzeba się wspiąć na duży głaz, złapać się liany czy przejść po śliskich kamieniach zalanych wodą.

Wodospad sam w sobie podobał mi się średnio. Ale to raczej przez tłumy rozkrzyczanych turystów i wszędobylskie dzieci. To zakłócało odbiór natury. Wodospad Kuang Si w Laosie wywarł na mnie większe wrażenie. Im wcześniej dotrzesz do Erawanu tym lepiej. Będziesz cieszyć się potęgą natury wręcz na wyłączność.

Świątynia Tygrysów

Na bank o niej słyszałaś/łeś. Nie, to nie jest dobry pomysł by robić sobie zdjątko z dzikiem zwierzem zakutym w łańcuchy. Zresztą, ta atrakcja turystyczna w Kanchanaburi już dawno jest zamknięta. Co się okazało? Mnisi rozkręcili niezły biznes. Niekontrolowane rozmnażanie się zwierząt, maltretowanie codziennymi wizytami turystów, faszerowanie środkami nasennymi, handel tygrysimi skórami, martwe tygrysiątka w zamrażarkach. Za mało? Ten artykuł na stronie National Geographic pięknie opisuję całą historię i jest okraszony drastycznymi zdjęciami – Nikt nie spodziewał się takiej tragedii. Horror w świątyni tygrysów. Dlatego apeluję – odpuść sobie selfiaczki. Bo niestety takie miejsca nadal istnieją. Tygrysy, małpy, krokodyle, węże i słonie. Upiorne ZOO nadal przyciągają rzesze turystów, którzy pozwalają, by takie interesy miały rację bytu. Proszę, wybierz się na fajny trekking zamiast oglądać małpki grające na instrumentach lub pokazy tańczących krokodyli. Nie warto.

Elephant Haven Kanchanaburi

Jeżeli tak jak ja, popierasz świadomą i odpowiedzialną turystykę, to wybierz się do miejsca, które kocha i szanuje słonie. Spędź dzień z olbrzymami. Przygotuj pokarm, pospaceruj po dżungli, wykąp się z nimi w błocie i rzece. W tym poście znajdziesz szczegółową relację z mojego pobytu w sanktuarium dla słoni w Kanchanaburi: Szczęśliwe słonie – Elephant Haven Kanchanaburi.

Świątynia Wat Tham Khao Noi

To moje ulubione miejsce w Kanchanaburi! Zakochałam się w nim! I nie chodzi o sam obiekt i przepiękny widok jaki rozpościera się z najwyższego piętra świątyni. Przygodą jest sama podróż do tego miejsca. Wynajmujesz skuter w Kanchanaburi. Następnie obierasz kierunek na południe, po zachodniej stronie rzeki. Droga wiedzie przez malownicze, zielone tereny wśród górskich szczytów. Co jest według mnie najwspanialsze – w trakcie jazdy skuterem odkrywasz niezliczoną ilość ciekawych miejsc. A to w oddali zobaczysz górę ze złotą kopułą na szczycie a to zdezelowany znak z napisem „jaskinia” czy też podążając za mapą zauważysz „Giant Tree (tak, to drzewo jest naprawdę olbrzymie!). Na taką wycieczkę przeznacz cały dzień i eksploruj teren!

Świątynie Wat Tham Khao Noi zauważysz w oddali. Niczym fort stojący na wzgórzu pośród równin. Nad Świątynią króluje kopuła ze złotym Buddą. Wskazówka! Zaraz obok niej, dosłownie w odległości 10 metrów, stoi druga świątynia, chociaż jest to chyba bardziej wieża w stylu chińskim. Wydaje się totalnie opuszczona i zamknięta, ale jeżeli podejdziesz do mnichów, którzy w niej urzędują, to wpuszczą Cię do środka i pozwolą wejść na samą górę wieży po setkach wąskich schodów. Wieża jest nieznacznie wyższa od Świątyni Wat Tham Khao Noi, a na szczycie posiada balkon z widokiem 360 stopni. To z tego miejsca zrobiłam zdjęcie główne posta. Polecam także wybrać się tam na zachód słońca. Piękna sprawa.

 

Zuza

Mieszkam w Bangkoku od dwóch lat. Piszę o Tajlandii.  O życiu i podróżowaniu, o kulturze i tajskiej szkole, w której uczę angielskiego. Tajlandia to mój drugi dom.

Share
Published by
Zuza

Recent Posts

Idzie nowe! :)

Tajlandia i blog to były piękne przygody. Ale czas na nowe! :) Spędziłam niemal rok…

4 lata ago

Blogosfero podróżnicza – dokąd zmierzamy?

Podróżowanie to coś więcej niż wspaniałe przygody, piękne krajobrazy i egzotyczne kultury. Szczególnie, gdy w…

7 lat ago

Praco zdalna – jak ja cię nie cierpię!

O KURDEEEEE, praca zdalna jest taka zajebista, nic tylko leżeć w hamaku na jakiejś rajskiej…

7 lat ago

Maroko w 10 dni – plan podróży, budżet, informacje praktyczne.

Maroko. Byłam. Widziałam. Fajno. W listopadzie 2018 spędziłam w Maroko 10 dni - mega intensywne,…

7 lat ago

Dzisiaj to ja proszę Was o pomoc.

Zazwyczaj to ja odpowiadam na Wasze pytania dotyczące Tajlandii. Dzisiaj to ja Was proszę o…

7 lat ago

Czym jest „prawdziwa Tajlandia”?

Czym jest dla Ciebie „prawdziwa Tajlandia”? O, czyżby jakieś obrazy, słowa, dźwięki i zapachy przypływały…

7 lat ago