Categories: TAJSKIE SMAKI

Egzotyczne śniadanie

Wczoraj minął miesiąc odkąd mieszkamy w Tajlandii. Na początku to był jeden wielki jedzeniowy boom –  szaleństwo i zachwyt. Nowe smaki, kolory i zapachy. Codziennie odkrywaliśmy nowe potrawy i wtranżalaliśmy je z ohami i ahami. A gdy okazało się, że mieszkamy w pobliżu lokalnego foodmarketu na którym kupują miejscowi Tajowie? Olaboga! Codziennie z zapałem przemierzaliśmy w sumie 4 kilometry w tę i z powrotem z plecakami wypchanymi pysznościami.

Po kilku tygodniach arbuz z ananasem, ryż pieczony w liściu bananowca i ostre curry wychodziło nam uszami. Zatęskniliśmy za zwykłym chlebem z masłem i owsianką. Na szczęście (!), przewidując, że nieunikniony jest przesyt tajską kuchnią zabraliśmy ze sobą… mąkę. Kilogram zwykłej, białej, pszennej mąki (typ 450), która tu jest wręcz nie do dostania. Wszędzie rośnie ryż, po co komu pszenica? Mąka to luksusowy towar.

Wyobraźcie sobie jak po tygodniach jedzenia samych owoców, ryżu i curry smakował nam omlet z pomidorami. A do tego tosty. I parówki! Uzbrojeni w mąkę i jajka zaczęliśmy szukać nowych smaków, które będą tajskie, ale ukoją nasze stęsknione podniebienia.

Placki bananowe jadaliśmy już w Polsce, nic nadzwyczajnego. Ale tutaj banany są inne. Malutkie, słodkie i brzydkie. Brunatno żółtawa skórka z licznymi sińcami, uderzeniami i generalnie mało zachęcającymi białymi pajęczynkami kryje w sobie ekstra bananki. Dodaliśmy do nich świeżą papaję i usmażyliśmy na oleju kokosowym (nadał plackom przyjemny posmak świeżego kokosa). Eksperyment był pyszny.

 Na zdjęciu nasze dzisiejsze śniadanie. Placki bananowe z papają, w tle słodki ryż zawijany w liście bananowca i pieczone bataty. A na fotelu kot naszych sąsiadów – wielki, biały kocur Muk. Czasem nas odwiedza i domaga się obowiązkowego miziania.

Poniżej przepis na egzotyczne placki:

  • 3 banany (my zużyliśmy 6 wspominanych wcześniej małych bananków, ale są one niedostępne w Polsce)
  • kawałek papai (wedle uznania, jest wodnista – im więcej papai tym więcej mąki)
  • 1 jajko
  • 3 łyżki mąki

Rozgnieść banany i papaję widelcem (chyba, że macie blender – my cierpimy na jego brak). Dodać jajko i mąkę. Smażyć na oleju kokosowym. Jedzcie placki z czym tylko chcecie. My dodaliśmy jogurt naturalny, kawałki bananów, papai i posypaliśmy rodzynkami.

Smacznego!

Zuza

Zuza

Mieszkam w Bangkoku od dwóch lat. Piszę o Tajlandii.  O życiu i podróżowaniu, o kulturze i tajskiej szkole, w której uczę angielskiego. Tajlandia to mój drugi dom.

Recent Posts

Idzie nowe! :)

Tajlandia i blog to były piękne przygody. Ale czas na nowe! :) Spędziłam niemal rok…

4 lata ago

Blogosfero podróżnicza – dokąd zmierzamy?

Podróżowanie to coś więcej niż wspaniałe przygody, piękne krajobrazy i egzotyczne kultury. Szczególnie, gdy w…

7 lat ago

Praco zdalna – jak ja cię nie cierpię!

O KURDEEEEE, praca zdalna jest taka zajebista, nic tylko leżeć w hamaku na jakiejś rajskiej…

7 lat ago

Maroko w 10 dni – plan podróży, budżet, informacje praktyczne.

Maroko. Byłam. Widziałam. Fajno. W listopadzie 2018 spędziłam w Maroko 10 dni - mega intensywne,…

7 lat ago

Dzisiaj to ja proszę Was o pomoc.

Zazwyczaj to ja odpowiadam na Wasze pytania dotyczące Tajlandii. Dzisiaj to ja Was proszę o…

7 lat ago

Czym jest „prawdziwa Tajlandia”?

Czym jest dla Ciebie „prawdziwa Tajlandia”? O, czyżby jakieś obrazy, słowa, dźwięki i zapachy przypływały…

7 lat ago