Rok temu pisaliśmy post o kosztach życia w Bangkoku. Przez ten rok wiele się zmieniło, a przede wszystkim – znaleźliśmy stałą pracę i mamy comiesięczny dochód – jesteśmy nauczycielami angielskiego. Zarabiamy teraz dobre pieniądze, które pozwalają nam utrzymywać się, podróżować, spłacać zaciągnięte długi i odkładać na większe plany. Nasz budżet uległ mocnym zmianom, odkąd nie musimy liczyć każdego wydanego grosza. W lutym prowadziliśmy na naszym fanpage na facebooku akcję #mygeckowydatki. Pod tym hasztagiem znajdziecie nasze zapiski z czterech tygodni dotyczące naszych codziennych wydatków. Na co i ile. A teraz nadszedł czas na podsumowanie i lifting naszych wydatków.
Żyjemy całkiem normalnie i bez szaleństw na przedmieściach Bangkoku. Ot, para nauczycieli 😀 Nie odmawiamy sobie przyjemności. W mieszkaniu nie mamy kuchni, codziennie jadamy na mieście. Pranie oddajemy do pralni, a serwis sprzątający czyści nasz pokój. Mniej więcej raz w tygodniu chodzimy popracować do kawiarni. W ciągu tego miesiąca mieliśmy też trzy lekcje tajskiego, uzupełniliśmy naszą garderobę, pojechaliśmy odpocząć na plażę do Bang Saen i raz wyluzowaliśmy się na tajskim masażu. Wypady do centrum Bangkoku mocno uszczuplają nasz budżet, a były w tym miesiącu dwa. Codziennie trenujemy, na siłownie i do pracy jeździmy taksówkami. W ciągu tych czterech tygodni była też walentynkowa kolacja i inne atrakcje według własnych upodobań.
Wszystkie koszty podzielimy na 6 kategorii:
Miesięczny koszt mieszkania, rachunków za prąd i wodę, internet czy telefon. Czynsz za mieszkanie to 4500bth/miesiąc. Do tego wydaliśmy 1050bth na doładowania telefonu oraz internet. 1000bth na rachunki – woda i prąd.
Nie mamy kuchni w mieszkaniu (w Tajlandii to bardzo popularna opcja), wszystkie posiłki spożywamy na mieście. W tej kategorii znajdziecie jedynie wydatki związane z jedzeniem i piciem (wyłączając alkohol). Dzieląc 12 633bth na 30 dni wychodzi, że dziennie na samą żywność wydajemy około 421,10bth na dwie osoby.Przypominam, że codziennie jadamy w knajpach, wszystkie posiłki prócz śniadania. Śniadanie w pracy – owsianka z owocami 😉
Tutaj wszelkie przyjemności. W ciągu miesiące średnio raz w tygodniu chodzimy popracować w kawiarni. Raz w miesiącu wybraliśmy się na relaksujący tajski masaż – 600bth. No i kolacja walentynkowa! Do tego jednodniowy wyjazd na plaże do Bang Saen. Lwią część tych wydatków stanowi alkohol – traktujemy go jako atrakcje – przecież nie jest konieczny 🙂 Alkohol w Tajlandii jest całkiem drogi piwo w sklepie ok 55bth = ok. 6zł). Wyjścia do knajp i imprezki szczególnie obciążają nasza kieszeń. Średnia cena piwa w barze to 100bth = około 12zł.
Codzienne do pracy dojeżdżamy taksówką, więc codzienny koszt dojazdu do pracy i powrotu dla nas to 10bth. DO tego dochodzi dojazd na siłownie także około 60bth dziennie. Transport do centrum Bangkoku to około 100bth za osobę w jedną stronę. Do tego dochodzi metro, taksówki, tuk-tuki, autobusy i łodzie. Więcej na ten temat można poczytać w poście o praktycznych poradach – Transport w Tajlandii.
Zwykłe pierdołki, maszynki do golenia, waciki, szampon, krem i żel do mycia twarzy.
Pranie 380 bth i sprzątanie 300 bth. Tak jak nie mamy kuchni, tak i miotły brak oraz pralki. Zazwyczaj w Tajlandii właśnie takie mieszkania są na wynajem. Pranie robi się poza mieszkaniem, w pralkach wolno stojących na monety albo pralniach, które oferują pełny serwis – pranie, suszenie, prasowanie, składanie i dostawę pod drzwi – wszystko za odpowiednią opłatę. Zwykłe pranie z suszeniem kosztuje średnio 60bth. Jednorazowe sprzątanie pokoju w nas w bloku kosztuje 80bth (pokój, łazienka, balkon, zamiatanie, mycie podłogi i wycieranie kurzy, ale w szafie też poukładają 😉 Pakiet 4 sprzątań na miesiąc to 300bth i właśnie z tego korzystamy.
Na te wydatki składają się trzy lekcje tajskiego: 1200 bth i nowe ciuchy: 1390 bth.
Pamiętajcie, że wszelkie wydatki są indywidualne i mogą różnić się od Waszych 🙂
Na życie wydajemy jedną, pełną nauczycielską pensję. Drugą pensje możemy zaoszczędzić na podróże 😉
Dużo czy mało?
A ile Ty wydajesz miesięcznie?
Tajlandia i blog to były piękne przygody. Ale czas na nowe! :) Spędziłam niemal rok…
Podróżowanie to coś więcej niż wspaniałe przygody, piękne krajobrazy i egzotyczne kultury. Szczególnie, gdy w…
O KURDEEEEE, praca zdalna jest taka zajebista, nic tylko leżeć w hamaku na jakiejś rajskiej…
Maroko. Byłam. Widziałam. Fajno. W listopadzie 2018 spędziłam w Maroko 10 dni - mega intensywne,…
Zazwyczaj to ja odpowiadam na Wasze pytania dotyczące Tajlandii. Dzisiaj to ja Was proszę o…
Czym jest dla Ciebie „prawdziwa Tajlandia”? O, czyżby jakieś obrazy, słowa, dźwięki i zapachy przypływały…