Żeby nie było, że jestem gołosłowna. Już się poznęcałam w poprzednim wpisie „Marzysz o podróży do Tajlandii? To skończ pieprzyć i zacznij działać!”, to teraz powinnam rozprawić się z samą sobą.
Nie powiem, w grudniu się lekko pogubiłam, ale już wróciłam na właściwe tory. Najlepsze jest to, że najbardziej pomogły mi zwykłe rozmowy. Gdy nagle ktoś pyta Cię „hej, kim jesteś i czym się zajmujesz” a ja zaczynam ubierać moją historię w odpowiednie słowa. Wtedy wszystko staje się jasne. Przecież nie bez powodu wciąż trajkoczę o cyfrowym nomadyzmie. To nie może być przypadek, że dużo czasu poświęcam na rozwój siebie, bloga i moich umiejętności z zakresu budowania marki online, blogowania czy copywritingu i mogłabym o tym godzinami gadać. I to na bank wiele znaczy, gdy na zdanie „opowiedz mi coś o sobie” nakręcam się i snuje opowieści o kolejnych podróżach i mojej fascynacji Azją.

Sylwester z zeszłego roku na wyspie Koh Chang
Wiem jaki mam cel i dokąd zmierzam.
Chociaż na bank się jeszcze nie raz potknę i wyrżnę zębami o beton. Dlatego zanim zdradzę Wam jakie cele planuję zrealizować w kolejnym roku, najpierw będą życzenia na Nowy Rok. Dla mnie i dla Was. Wierzę, że rok 2018 będzie zajebisty.
Odwagi!
A teraz przyznaj się, ile razy miałaś super pomysł, ale ocenione go jako szalony? Ile razy ktoś Cię zniechęcił? Ile razy cisnąłeś w kat swoje marzenia, bo ktoś uważał, że to zbyt odważne ?
Przeszukaj szuflady, odkop swoje „nierealne” pomysły i zastanów się jak możesz to osiągnąć. W końcu… Why not?
Wytrwałości!
Jeżeli już rozpiszesz plan, zajmiesz się konkretami i wyznaczysz kolejne zadania do wykonania, aby swoje marzenie ziścić – trzymaj się tego. Obym i ja w siebie nie zwątpiła. Konsekwencja i systematyczność to podobno uniwersalny klucz do sukcesu. A najfajniej, jak się te wszystkie kolejne kroki zapisuje, w trudnej chwili rzucisz okiem na swoją historię i przypomnisz sobie dokąd zmierzasz.
Siły!
Bam. Aua. Zdarza się. I w sumie nic w tym złego. Nawet uważam, że dobrze jest sobie pozwolić chwilę poleżeć, popłakać nad rozbitym kolankiem, poskarżyć się komuś. Ale nie dłużej niż kilka dni, bo taplanie się w tym nie ma sensu. Mega życzę sobie i Tobie, byśmy potrafili szybko wstać, otrzepać się i pobiec dalej. Porażki zawsze w nas uderzają, ale lepiej wyciągnąć wnioski i następnym razem zrobić coś jeszcze lepiej.
Zuza! A teraz koniec tego pieprzenia i dawaj konkrety.
Moje trzy marzenio-cele do zrealizowania w 2018:
- Kanał na youtubie.
- Podróż do Azji Południowo-Wschodniej (nie licząc tej do Tajlandii w lutym).
- Kolejne zdalne zlecenia (nad którymi mogłabym pracować już w podróży?).
Za rok mnie z tego rozliczycie 😉
Też macie jakieś postanowienia noworoczne? Albo cele do zrealizowania w 2018? Podzielcie się w komentarzu. Będę mentalnie trzymać kciuki!
