w tajskiej szkole

Szkoły, agencje, kontrakty – jak nie dać się oszukać

Ten post jest bardzo ważny dla przyszłych nauczycieli. Na podstawie doświadczenia mojego i Emila, opiszę Wam na co uważać i zwracać uwagę przy szukaniu pracy i podpisywaniu kontraktu (szczególnie z agencjami!), by nie dać się wpuścić w maliny. Sztuczek jest naprawdę wiele, a dla kogoś nowego w temacie, mogą nie być widoczne na pierwszy rzut oka. W poście Sąd pracy w Tajlandii – o tym jak pozwaliśmy tajską agencję pracy – przeczytasz o naszej sprawie w sądzie. A teraz przejdźmy do rzeczy!

Jakie warunki pracy uważam za odpowiednie?

  • Pensja nie niższa niż 35.000 thb (około 4.000 zł).

Moim zdaniem to absolutne minimum. Czy wiesz, że 20 lat temu pensje nauczycieli zagranicznych były dokładnie takie same? Czasu się zmieniają, Tajlandia się rozwija, inflacja rośnie, a hajs dla nauczycieli się coraz mniej zgadza. Pracy jest dużo, zapotrzebowania na nauczycieli także. Nie przyjmuj byle jakich ofert – nie warto.

  • Mieszkanie

Większość porządnych agencji  zapewnia mieszkanie. Nie są to jakieś luksusy – zwykły pokój z łazienką. Ale najczęściej nie musisz za niego płacić gotówką (czynsz odciągany jest z pensji). Nie martwisz się także o umowę i kaucję (często w wysokości aż trzymiesięcznego czynszu!). Jeżeli przyjeżdżasz dopiero do Tajlandii, masz napięty budżet lub nie bardzo ogarniasz temat, to taka opcja jest bardzo wygodna. Nasza agencja dodatkowo zapewnia house allowance – pieniądze na mieszkanie, extra do podstawowej pensji. Jeżeli szukasz pracy bezpośrednio u szkoły, to czasem istnieje opcja zamieszkania w budynku mieszkalnym należącym do szkoły. Choć tam szczególnie, warunki do życia nie są zachwycające. Ale polecam znaleźć szkołę lub agencję, która pomoże w kwestii mieszkania – to bardzo wygodne i odbiera zmartwień na start.

  • Wakacje

Gorący temat. Jeżeli pracujesz dla agencji, to raczej nie zapłacą Ci za wakacje (październik, marzec i kwiecień). Nam nie płacą. Ewentualnie połowę. Z jednej strony ok – bo wtedy i tak fizycznie nie pracujesz, z drugiej strony brak pensji spędza sen z powiek. Dokładnie ustal jak będzie w Twoim przypadku, bo to też może zależeć od doświadczenia albo długości trwania kontaktu. Bezpośrednie zatrudnienie w szkole najczęściej oznacza wypłaconą pensję nawet w wakacje. Pamiętaj, by wszystkie ustalenia były jasno i dokładnie wpisane w kontrakt – nas na tym złapała poprzednia agencja, którą pozwaliśmy. Ustalenia były ustne, zapis w kontrakcie niejasny i masz babo placek – wymigali się od zapłacenia nam za wakacje. Nie obronisz tego w sądzie.

  • Koszty dokumentów

Agencja powinna bez dwóch zdań zapłacić za wyrobienie visy nonB i workpermit. Żadnych negocjacji. Jeśli chodzi o szkołę, to piekło załatwiania wizy na własną rękę przeszła Agnes z bloga Dziewczyna z Czewujewa. Jeżeli masz pytania o tę kwestię napisz do Agnes. Ale osobiście uważam, że na start, pierwszą pracę i pierwsze wyrabianie dokumentów, dobrze jest mieć porządną agencję. Wiza i sprawy imigracyjne są najbardziej problematyczne, a dobra agencja zapewnia spokojny sen. Jak się już wdrożysz i otrzepiesz po pierwszym semestrze, to możesz szukać bezpośredniego zatrudnienia. Z doświadczeniem łatwiej!

  • Dni wolne

Nie ma w ogóle opcji, że każdy dzień wolny skutkuje obcięciem pensji. Płatne dni wolne, przynajmniej kilka, to konieczność! Wiesz jak często będziesz jeździć do imigracyjnego, na visaruny czy do urzędu pracy? Nie może być tak, że za nieobecności wynikające z konieczności załatwiania spraw służbowych, z Twojej pensji zabierana jest kasa! Nie daj się w to wkręcić.

  • Materiały i wsparcie

Dobrze, jeżeli agencja oferuje pomoc. Najlepiej darmowe materiały czy osobistego konsultanta. Nasza obecna agencja w tym punkcie jest wręcz zbawcza. Z ich strony internetowej można pobrać darmowe materiały nauczycielskie, konsultanci odpowiadają na zapytania wręcz 24/h, ale co jest najważniejsze… Jeżeli przyjeżdżasz do Tajlandii i to jest Twoja pierwsza nauczycielska posada – nasza obecna agencja organizuje Orientation Course. Dwudniowy kurs na których poznasz innych nauczycieli, cały team, zasady kultury pracy w Tajlandii, a także użyteczne techniki nauczycielskie – włącznie z grami i zabawami. Naprawdę – mega pomocne!

  • Intuicja

I najważniejsze… Jeżeli masz złe przeczucia od początku – olej temat. Nie ciągnij rozmów, nie negocjuj, nie walcz. A tym bardziej, jeżeli już na początku współpraca zdaje się trudna, a warunki niesprawiedliwe. Gdy wraz z Emilem podpisywaliśmy kontrakt dla poprzedniej agencji, to jasne, że intuicja podpowiadała nam, że to zły pomysł – ale ją zignorowaliśmy, bo na gwałt potrzebowaliśmy pracy i pieniędzy. Skorzystaj z naszego doświadczenia i bądź mądrzejszy 🙂

Na co zwrócić uwagę przy podpisywaniu kontraktu?

Zawsze, ale to zawsze czytaj kontrakt od deski do deski. Poproś o kopię zanim umówisz się na podpisywanie. Nie czytaj na kolanie, na szybko. Pamiętaj, to czego nie ma finalnie na papierze – nie istnieje. Żadne obiecani słowne nie mają znaczenia w sądzie. Zbadaj o siebie i swoje bezpieczeństwo.

  • Pensja

Powinna być wypłacana w ostatnim dniu przepracowanego miesiąca. Ewentualnie w ciągu kilku najbliższych dni kolejnego. Ale nie zgadzaj się na wypłacanie pensji za lipiec dopiero pod koniec sierpnia. Tak! Takie kwiatki w kontraktach się zdarzają. Co więcej, kontrakt powinien zawierać sposób wypłacania pensji – czy będzie to gotówka, czy przelew czy czek czy cokolwiek innego. Liczy się dokładna informacja.

  • Depozyt

Nie zgadzaj się na depozyt. Część agencji wymyśla sobie, że będzie odciągać z Twojej comiesięcznej pensji zastaw – 1000 lub 2000 thb. Oczywiście, te pieniądze powinny zostać zwrócone po zakończeniu kontraktu. Jak to wygląda w praktyce? Z nami zerwano kontrakt nie z naszej winy. Zapomnij! Żadnych pieniędzy z depozytu nam nie zwrócono! Słyszałam także, że podstawą do nie wypłacenia tak naprawdę Twoich pieniędzy mogą być totalne głupoty (spóźniłeś się kilka razy po parę minut? Oj, toż to zaniedbanie obowiązku!). Byleby znaleźć cokolwiek, by hajsu nie oddać. Przestrzegam.

  • Podatek

Polska i Tajlandia podpisały umowę o braku podwójnego opodatkowania. Umowa o braku podwójnego opodatkowania między Polską a Tajlandią. Co to oznacza? Jeżeli zapłacisz podatek w Tajlandii, to nie musisz go płacić w Polsce. Skąd masz wiedzieć gdzie zapłacisz podatek? To zależy od ilości dni, którą spędzasz w danym kraju. Są dwie kategorie podatników – rezydenci i nie-rezydenci.  Ci pierwsi siedzą w  Tajlandii dłużej niż 180 dni, więc tutaj zapłacą wszelkie podatki. Jeżeli jesteś w Tajlandii krócej niż 180 dni, podatek zapłacisz jedynie od dochodu. O ile go naliczą. Na szczęście, kwota wolna od podatku to aż 150 tysięcy thb (około 15-17 tysięcy złotych w zależności od kursu). Więc, jeżeli przyjeżdżasz do Tajlandii tylko na jeden semestr ( 4 miesiące) i zarabiasz około 35.000 thb, to Twój podatek wyniesie okrągłe 0. 4 x 35.000 = 140.000 czyli kwota zwolniona od podatku.

Zabawa zaczyna się, gdy zostajesz dłużej niż jeden semestr. ALE! Podatkowy numer identyfikacyjny otrzymujesz dopiero wraz ze swoim workpermit. A jak wiadomo, procedury wizowe trwają tutaj długo. Niemalże cały semestr. Wiem, dziwne, ale ten kraj stoi na głowie. Tak tu już jest – nie walcz z tym. Jeżeli planujesz w Tajlandii dłuższy pobyt lub życie na stałe, podatku tak czy siak nie unikniesz. Lepiej od razu być na czysto z prawem. Pamiętaj, że jest bardzo dużo spraw, które od podatku można sobie odpisać.  Ważne by w kontrakcie było jasne określone kto i jak rozlicza jest podatek.

W tym artykule znajdziesz wszystko pięknie wyjaśnione – Personal Income Tax in Thailand.

  • Warunki zerwania kontraktu

Przeczytaj dokładnie na jakiej zasadzie następuje odstąpienie od umowy. Kontrakty podpisane na konkretne daty nie mogą być zrywane wcześniej z byle jakiego powodu (znalazłem lepszą pracę więc spadam), więc rozważnie używaj swojego nazwiska w podpisie. Nigdy nie wiesz co się wydarzy w przyszłości. Sensownym jest, by agencja mogła zatrzymać Twoją ostatnią pensję do wyjaśnienia sprawy, w razie rażącego zaniedbania (niewystawienie ocen na czas, brak sprawdzonych egzaminów itd), kradzieży (zdarzają się nauczyciele którzy przywłaszczają sobie szkolne zeszyty z ocenami i dziennikiem obecności), czy niewywiązania się z obowiązków (niestawienie się do pracy przez trzy pod rząd bez wyjaśnienia). Ale już kary po kilkadziesiąt tysięcy złotych śmierdzą na odległość. Standardowo kontrakt można zerwać nagle i bez konsekwencji, gdy ciężko zachorujesz, ulegniesz wypadkowi, umrze jeden z członków Twojej rodziny, nadejdzie kataklizm czy wybuchnie wojna. I nie ma opcji, by za to były kary finansowe.

PS. Istnieje czarna lista nauczycieli w Tajlandii, która krąży między agencjami i szkołami. No, to tak tylko dla Twojej informacji.

  • Prawa i obowiązki

Kontrakt powinien obejmować Twoje obowiązki. O której masz stawiać się w szkole, jaką pracę masz wykonywać oraz jakie obowiązki do Ciebie dokładnie należą. Oczywiście to działa w dwie strony. Prawa i obowiązki szkoły/agencji także powinny być nakreślone. Po prostu, kontrakt musi być fair.

Okej. Mam nadzieję, że wiesz więcej i nie dasz się oszukać. Obecna Agencja dla której pracuję z Emilem jest naprawdę porządna. Nazywają się Media Kids Academy. Rozumieją zachodni styl pracy, co w Tajlandii wcale nie jest oczywiste. Spełniają powyższe punkty. Ponadto zawsze wyciągali nas z tarapatów. Raz gdy wisiała nam nami groźna deportacji i zapłacenia kary za overstay (te problemy dzięki naszej poprzedniej agencji, którą pozwaliśmy), raz gdy w Laosie tajska ambasada nie chciała wydać nam kolejnej wizy pracowniczej, raz gdy koniecznie musieliśmy wziąć trzy tygodniowy urlop na przyjazd mojej siostry w środku szkolnego semestru. Jesteś w porządku? Oni też są w porządku.

Jak mogę Ci pomóc?

Jeżeli masz jakiekolwiek wyższe wykształcenie (minimum licencjat) i chcesz popracować w Tajlandii, to podeślij mi swoje CV na kontakt@jestemzuza.pl. Sprawdzę je i podsunę parę pomysłów, jak uatrakcyjnić je na azjatycki rynek nauczycieli. Jeżeli Twoje CV będzie okej, to by pominąć pierwsze stopnie rekrutacji, prześlę Twoje CV bezpośrednio do odpowiedniej osoby w mojej agencji –  Media Kids Academy. Nie mogę nic obiecać, ale możliwe, że zaproponują Ci fajną pracę. Muszę przyznać, że coraz więcej Polaków do Tajlandii do pracy nauczyciela przyjeżdża. Agencja zauważyła, że coraz częściej podsyłam im CV znajomych Polaków. Naszą mocną stroną jest dobre wykształcenie oraz pracowitość. MK to docenia. Oni dostają fajnych ludzi do pracy, ja Tobie mogę zaproponować pomoc na początku przygody w Tajlandii, a Ty  dostajesz ofertę pracy ze sprawdzonej agencji i jeżeli Ci odpowiada to ją bierzesz. WIN WIN WIN.

Ale tak jak mówię, moim zdaniem praca w agencji to dobry pomysł na pierwszy semestr przygody nauczycielskiej w tajskiej szkole. Ogarną papiery i wesprą. A jak zdobędziesz doświadczenie, to poszukaj nowej pracy. Może za większe pieniądze lub bezpośrednio w szkole!

WAŻNE INFO NUMER 1!

Szczególnie jeśli pracujesz dla szkoły bezpośrednio.

Jeżeli kończysz kontrakt, a jesteś na nonB visa EXTENSION (przedłużenie wizy pracowniczej wydawane na podstawie workpemit oraz długości trwania kontraktu), to gdy oddasz szkole workpemit, to według prawa, Twoja wiza zostanie anulowana (no chyba, że szkoła o tym nie wie, albo zapomni, ale po co igrać z ogniem?). Nawet jeżeli dziś mamy 06.09.17, a przedłużenie wizy wbite w paszport kończy się 12.12.17, to urząd imigracyjny anuluje Twoją wizę z ostatnim dniem Twojego kontraktu. A jeżeli dziś 6.09.17 jest ostatni dzień Twojego kontraktu to masz 24h na opuszczenie kraju. Ewentualnie możesz zakupić w imigracyjnym 7 dodatkowych dni za 1900 thb. (Wspominałam coś o tym, że jeżeli nie pracujesz, jesteś niepotrzebny, to spadaj?). Podstawowa trzymiesięczna wiza nonB, jeżeli nie jest przedłużona a do paszportu nie masz wbitego EXTENSION, takiej anulacji nie podlega.

WAŻNE INFO NUMER 2!

Jeżeli w głowie zaświtała Ci myśl, by zerwać kontrakt bo… lepsza praca, głupia szkoła, wakacje na wyspie czy milion innych powodów to bądź świadom, że… Jeżeli posiadasz nonB visa EXTENSION (przedłużenie wizy pracowniczej wydawane na podstawie workpemit oraz długości trwania kontraktu), a opuścisz szkołę przed zakończeniem kontraktu bez porozumienia ze szkoła, to możesz mieć następujący problem: jeżeli będziesz chciał opuścić kraj, na granicy, oficer imigracyjny zajrzy w Twój paszport. Zobaczy, że masz w paszport wbite przedłużenie wizy pracowniczej, czyli wciąż obowiązuje Cię kontrakt i formalnie pracujesz. Według prawa, jeżeli kończysz pracę, Twoje dokumenty (wiza i workpermit) powinny zostać oficjalnie anulowane w urzędzie imigracyjnym w prowincji w której mieści się Twoja szkoła. (Patrz ważne info numer 1). Jeżeli to nie zostało wykonane, w tej sytuacji oficer może (ale nie musi) poprosić o oficjalny list ze szkoły z wyjaśnieniami. Dlaczego opuszczasz kraj, w jakim celu, a jeżeli kontrakt został zakończony to z dokładną datą i wyjaśnieniem. To pozwala na oficjalną anulacje nonB visa EXTENSION na granicy. Niestety, możesz nie zostać wypuszczony z kraju bez wyklarowania sytuacji. Ale powtarzam – taki scenariusz to tylko MOŻLIWOŚĆ. Wszystko zależy od Twoich papierów, indywidualnego przypadku i decyzji oficera.

No dobra, to teraz wyobraźmy sobie, że pracowałeś dla szkoły A przez prawie rok. Dostałeś wizę nonB, workpermit a następnie na tej podstawie przedłużenie wizy nonB aż do dnia zakończenia kontraktu. Do głowy wpadł Ci pomysł – zaoszczędziłem trochę hajsu, wizę mam ważną jeszcze 4 miesiące, rzucę pracę i pojadę na wakacje albo znajdę lepszą pracę bo warunki obecnej mi nie odpowiadają. Okej. Twoje prawo. Rozumiem to! ALE! Wizę musisz anulować. Jeżeli pozostaniesz na przedłużeniu wizy ze szkoły A i przez 4 miesiące pobawisz się w Tajlandii za oszczędności, to gdy będziesz opuszczać kraj imigracyjni MOGĄ poprosić właśnie o taki list wyjaśniający. Ups. Szkoła będzie miała obowiązek go wystawić, nawet jeżeli rozstaliście się w nieprzyjemnej atmosferze. Ale na bank na liście wpiszą datę zakończenia kontraktu sprzed czterech miesięcy. Co w takim przypadku? Urząd imigracyjny cofa się w czasie i uznaje faktyczną datę zakończenia kontraktu wskazaną przez szkołę, sprzed czterech miesięcy, jako datę anulacji Twoich papierów. UPS. Co to oznacza? Od czterech miesięcy balujesz w Tajlandii na overstayu. UPS! Kara za trzy miesiące overstayu to 20.000 thb. Dłużej niż trzy miesiące to prócz kary pieniężnej możliwa deportacja lub więzienie. Brzmi słabo nie?

Właśnie w takie bagno wpakowaliśmy się z naszymi doksami z poprzednią agencję. NA SZCZĘŚCIE obecna agencja była w stanie załatwić nam list z odpowiednimi datami ze starej szkoły, co zdawało się cudem. I naprawdę, tylko dzięki MK  uniknęliśmy kary finansowej i możliwej deportacji z więzieniem. Ufff.

Powtarzam, korzystaj z naszego doświadczenia. W razie pytań lub wątpliwości pisz śmiało! Pomogę.

Przydatne linki

Grupa na facebooku prowadzone przeze mnie i Emila:

Mój post, naszpikowany praktycznymi poradami:

Strona Media Kids Academy:

Artykuły na AJARN (dobry portal dla zagranicznych nauczycieli, który oferuje także sprawdzone prace):

Strona Ministerstwa Pracy w Tajlandii:

Strona w całości poświęcona nauczycielstwie w Tajlandii:

Posted in TAJSKA SZKOŁA.