sai tai mai

Sai Tai Mai Nightmarket – moje ulubione nocne targowisko

Odkryłam to miejsce, gdy mieszkałam w Bangkoku na przedmieściach, w zachodniej części. Tuż obok znajduje się Południowy Dworzec Autobusowy Sai Tai Mai z którego odjeżdżają vany i autobusy na południe Tajlandii. (Przeczytaj: Transport w Tajlandii – praktyczne porady). Natomiast obok dworca, zaraz po zachodzie słońca, nocny market zaczyna tętnić życiem. Witaj na Sai Tai Mai Nightmarket!

sai tai maiJak się tu dostać?

Najłatwiej dojechać autobusem na południowy dworzec autobusowy (pytaj przechodniów o Saj Taj Maaaaj), a potem grzecznie podążać za strumieniem lokalsów. Taksówka z Khao San Road to koszt około 120 batów. Market otwarty jest codziennie od koło 19.

Co tam można robić?

Wszystko. Sai Tai to Tajlandia w pigułce. Ja bardzo ten market lubię, ponieważ nie dość, że to niezły misz masz, kupię wszystko, zjem co tylko sobie wymarzę, wypiję browara w knajpie to i nową fryzurę sobie odstrzelę.

Chcesz kupić sobie zwierzaczka?

Proszę bardzo. Szczura, muszkę, szynszyla, króliczka, papugę czy pieska? Na Sai Tai Mai wybierzesz swojego pupila. Niestety, serce się kraje na widok tych malutkich puchowych kulek wciśniętych w mikro druciane klatki i to w takim upale… No cóż.

sai tai maisai tai maiFryzjer?

Nie ma sprawy. I to jaki fajny! Pomiędzy stoiskiem z zupami curry, a kolorowymi torebkami z hello kitty znajdziesz kilka profesjonalnych „salonów”. A cięcie odbywa się w zabawnej atmosferze przy dźwiękach głośnej rytmicznej muzyki. Szaleństwo!

Thai food?

Lepiej nie mogłaś/eś trafić! Na Sai Tai Mai znajdziesz setki stoisk z tajskimi potrawami. Takie typowe dla streetfoodu, knajpy z miejscem do posadzenia tyłka, jak i różnorodne potrawy na blaszanych kuwetkach – podobnych do stołówkowych. Do wyboru do koloru. Co jest najciekawsze! Jest też całe stoisko z pysznymi ROBALAMI! Serio – Pan smaży świeżutkie na miejscu, przyprawia i sprzedaje na kilogramy. Kolejki nie mają końca. I uwierz mi, ten tajski przysmak jest naprawdę bez porównania do tych plastikowych skorpionów z Khao San Road, które sprzedaje się turystom. Warto spróbować. O – na vlogu odwiedzam to stoisko i próbuję konika polnego. Moim zdaniem nawet smaczny…

sai tai maiShopping?

Pytasz, czy wiesz? Niekończące się stoiska. Kaktusy, tęczowe pantalony, podrabiane perfumy, złote zegarki, torebki Gucci,

Muzyka na żywo?

No jasne! W samym centrum marketu stoją kontenery. Na ich górze znajdują się miłe baro-restauracje. Pełne Tajów szczególnie w weekendy. Co ja polecam zrobić, to usiąść w knajpie na rogu, po prawej stronie patrząc na wprost całego placu. Znajdź stolik przy samym brzegu dachu kontenera, wsłuchaj się w muzykę na żywo, popij zimnego browara, a oczy ciesz panoramą na kolorowe namioty całego targowiska i tłum kolorowych ludzików płynących pomiędzy stoiskami.

Sai Tai Mai jest ekstra, ale jedyne czego tu nie kupisz – to pamiątki. No i nie uświadczysz bladych twarzy.

A gdy tam będziesz pozdrów moich znajomych Lady Boyów (to ci sami co na filmie!), którzy sprzedają kolorowe farby do włosów. Jedyne 80 batów, a zapewniam, że kolor się nieźle trzyma i jest intensywny.

Posted in PORADY, PRZYGODY, ŻYCIE W TAJLANDII.