Koh Ngai – cudnie rajska wyspa

Wyobraź sobie, że leżysz na plaży. Ciepły piasek przyjemnie przesypuje się pod ciężarem Twojego ciała. Wpasowujesz się w swoim kształtem w oceaniczne wybrzeże. Lazurowe fale szumią cicho w tle. Bierzesz głęboki wdech, a w nozdrzach masz zapach morskiej soli. Przez zielone palmowe liście przebijają się promienie gorącego słońca. Mrużysz oczy. Czujesz, jak Twoja skóra nabiera pięknie miodowego koloru. Wakacje…

Koh Ngai – wyspa raj

W Tajlandii odwiedziłam kilkanaście wysp. Koh Chang, Koh Mak, Koh Kood, Koh Kham, Koh Wai, Koh Samet, Koh Larn, Koh Samui, Koh Phangan, Koh Phi Phi, Koh Lanta i właśnie Koh Ngai. Różnią się wielkością, stopniem rozwoju, ilością mieszkańców, przyrodą, cenami, klimatem. Mam swoje ulubione i te których nie cierpię. Natomiast Koh Ngai w mojej opinii zaliczam do kategorii „wyspa raj”. Dlaczego?

Czujesz ten klimat?

Wyspa jest mała. Ma kilkanaście obiektów. Zapomnij o sklepach i bankomatach. Jedzenie jedynie w resortach. Nie ma też infrastruktury, no wiesz, jakiś szpital czy duża przystań. Drewniane łodzie wyrzucą Cię z bagażami 50 metrów od brzegu, po kolana w wodzie. Tłumy na plaży? Nie stwierdzono. Dzikie zwierzęta? Widziałam chyba ze 4 rodzaje jaszczurek i ogromnego warana, który mieszkał pod moim domkiem. I całe stada kolorowych rybek!

Generalnie na te wsypie nie ma zbyt wiele bodźców. Ani imprez, ani atrakcji turystycznych. Wszystko zamyka się do 22 i zostajesz sam z szumem fal i księżycem. Wifi? Jest. Po trzech dniach może załaduje ci się jedno zdjęcie na instagram. W sumie, bez sensu tam telefonu używać. Chyba, że do robienia zdjęć pięknych widoczków!

Informacje praktyczne

Dojazd

Na Koh Ngai można dostać się z portu Pak Meng. Wszystkie promy dopływają do pomostu przy Koh Ngai Resort. Cena to około 350 batów, rejs trwa koło godziny. Na Ngai można przepłynąć także z Koh Lanty, cena i czas trwania podróży jest identyczna. Z Lanty prom odpływa z Old Town lub Saladan Pier. Oczywiście, w tak turystycznym rejonie, Tajowie zorganizują Wam transfer na wysepkę nawet z Phi Phi, Ao Nang czy Phuket. Wszystko to kwestia pieniędzy jakie możecie na to przeznaczyć.

Oczywko, do portu Pak Meng możecie dostać się także prywatnym transferem z Krabi, za miliony monet. ALe tak oczywiste rozwiązania zostawmy dla typowych turystów. Ja wiem, jak ograniczyć koszty transportu na tę rajską wyspę!

Przede wszystkim, musisz dostać się do Trang. To miasteczko położone najbliżej portu Pak Meng. Z Krabi to prosta sprawa, wystarczy pytać o rotbas (autobus) albo rotuu (van) na dworcu. Ja za autobus płaciłam koło 100 batów za osobę. Jechał 2 godziny. Ach, jedyna problematyczna sprawa, to dostać się z Trang do przystani. To jest jakieś 3o kilometrów. Tajowie przycinają na turystach, więc ten przejazd to koło 100 batów za miejsce w vanie.

Nocleg

Ceny do najniższych nie należą. Ale! Można zabrać ze sobą namiot lub go wypożyczyć na wyspie. U rodzinki w Chom View wynajęcie namiotu dla dwóch osób to koszt koło 500 batów. Tanio.

Ja spałam Fantasy Resort i Koh Ngai Resort. Nocleg załatwiałam na miejscu, bo Fantasy miał jakiś problem z moją wcześniejszą rezerwacją i zostałam bez chaty na wysepce dupie. Dlatego też musiałam się przenieść i było trochę stresu, bo wyspa jest mała i droga, więc zbyt wiele opcji nie ma. W takim przypadku wcześniejsze rezerwacje wskazane. W obu resortach płaciłam koło 300 złotych za pokój z klimą i śniadaniem.

Uważam, że fajniej być przy plaży głównej (wschodniej) wzdłuż której znajdują się wszystkie obiekty. Chociaż w Koh Ngai Resort miałam ładniejszy widoczek, to jakoś dla mnie był za bardzo na uboczu. Przy głównej plaży może niewiele się dzieje, ale zawsze można się przejść i coś zeksplorować.

Knajpy

Tanio nie jest. Porcje są śmiesznie małe, co mnie też okrutnie wkurzało. Duży browar to koło 120-170 batów za butelkę. Aua. Przeszłam całą wyspę i sprawdziłam menu w każdym miejscu i moim zdaniem najtaniej jest w Chom View. Ryż czy pad thai jest za koło 80 batów. Szaleństwo! W resortowych knajpach trzeba liczyć koło 150-200 batów za posiłek. Uważaj też na podatki, które w niektórych miejscach dolicza się już do ceny końcowej.

Co zobaczyć?

Piasek. Ocean. Palmy. Dzikie zwierzęta. Serio, ta wyspa to miejsce na relaks i tyle. Polecam wynająć sobie kajaczek. Można przejść z plaży głównej przez dżunglę (15 minut po skałkach) do przystani, tam gdzie znajduje się Koh Ngai Resort. Albo polecam spacer czy kajaczek do Paradise Beach.

A na sam koniec, mój pro tip dla osób, które pilnują budżetu!

Polecam zabrać ze sobą kubeczek, łyżkę i zapas płatków śniadaniowych z 7eleven. W resorcie dokupujecie mleko, świeże owoce i macie śniadanie/przekąskę jak ta lala. Ewentualnie, dla hardcorów, kupcie sobie puszki tuńczyka czy makreli w sosie pomidorowym. W knajpie bierzecie woreczek ryżu na wynos (za 40 batów, oesu!!!) i macie obiad po taniości na rajskiej wyspie. Ach, nie zapomnijcie zabrać filtru na słońce i czegoś na komary. Resortowe ceny za takie artykuły są drakońskie. Z 5 razy wyższe niż te, które znamy z lądowych sklepów.

To co, kto spędzi kolejne wakacje na tej rajskiej wyspie w Tajlandii? 🙂

Posted in PODRÓŻE, PORADY and tagged , .