Jak być BARDZIEJ kreatywnym?

Dobra – przyznać się – kto z Was kliknął w link, bo chce być BARDZIEJ kreatywny?

Może już nawet jesteście, w sumie ponadprzeciętnie w stosunku do innych, ale cholera, jasne.

Chcemy bardziej, mocniej, lepiej, ła jezuuu, sky is the limit!

Nie rzucę kamieniem – sama to robię. Ale czasami chyba nie o to chodzi.

Swego czasu naoglądałam się mega fajnego wykładu na YT Uniwersytetu SWPS Wojciecha Eichelbergera „Jak być kreatywnym?” i kuuuurde to się wszystko klei. Aż kupiłam ukulele od tego wszystkiego!

ps. W ogóle polecam Wam wykłady Eichelbergera – zajebiście kumaty gość, który opowiada o tym jak działa człowiek, dlaczego i jak wpływa to na nasze myśli, emocje, pracę i jakość życia.

Podsumowanie wykładu o kreatywności jest takie:

1. Warto rozwijać się motorycznie.

Czy wiecie, że nauka gry na instrumencie buduje nowe sieci neuronów w mózgu? I to właśnie z nich korzystamy pracując intelektualnie! Fajko, co? I to serio nie muszą być jakieś wielkie muzyczne osiągnięcia – nieważne jak gracie – ważne, że się uczycie.

Podobnie sprawy się mają w przypadku ćwiczeń fizycznych.

Tak naprawdę chodzi o to, by stawiać swojemu mózgowi wyzwania, tak by nie mógł korzystać z przetartych szlaków. Wystarczą naprawdę niewielkie rzeczy. O!

Tak jak siedzisz i to czytasz, załóż ręce na piersi – tak skrzyżuj je jak wszyscy na korpo fotach (też takie mam).

A teraz uwaga – załóż je odwrotnie.

Czujesz to dziwne uczucia?

Gratuluję!

Właśnie utworzyłaś nowe połączenia neuronowe w mózgu!

2. Ważne jest adekwatne poczucie własnej wartości.

Świadomość własnych możliwości, potwierdzona doświadczenia. Bez narcyzmu, bez przesadnego krytycyzmu.

Jeżeli adekwatne poczucie własnej wartości nie zostało zdrowo zbudowane w dzieciństwie – psychoterapia welcome to. Polecam – to najlepsza inwestycja w samego siebie.


3. Istotne jest, by mieć świadomość swoich niekompetencji i wiedzieć czego się nie wie i się do tego przyznawać.

Po co udawać, że się coś wie jak się tego nie wie? To tylko generuje stres – a o ile łatwiej przyznać się przed innymi i sobą – NIE MAM POJĘCIA. Nawet w sprawach zawodowych, nawet w sprawach, które wydają się, że wszyscy powinni je wiedzieć  (chrzest Polski??????).

Jezu maryja, jesteśmy ludźmi, mamy prawo czegoś nie wiedzieć, nie pamiętać.

Ten wycinek nie świadczy o nas jako ludzich, bo jest masa innych obszarów, w których pamiętamy i wiemy lepiej i te szczegóły nie stanowią dla nas problemu.

A jak ktoś ma z tym problem to niech spada na drzewo. Ludzie, którzy komentują lub śmieją się z naszej niewiedzy, do której się otwarcie przyznajemy, to DZBANY.

Ja się znam, bo jestem licencjonowanym psychologiem.

Nie – żartowała – nie jestem. Ale na litość boską!

Przecież dopiero przyznanie się do swojej niewiedzy i zaakceptowanie jej, pozwala szukać kreatywnych rozwiązań.

4. By stymulować kreatywność potrzebny jest spokój, przestrzeń, brak stresu w otoczeniu lub autostresu.

Tutaj chciałabym opowiedzieć Wam the sad story of my life. Może wiecie lub nie wiecie, a jak nie wiecie, to zaobserwujcie mój Instagram i Stories – bo lepiej wiedzieć, a i można uśmiać się po pachy – ze mnie.

Na bank wszyscy to znacie.

Praca, studia, zlecenia własne, podróże, siłownia, spotkania z ludźmi, a i żyć człowiek by chciał. Zapętlamy się.

Więc przez to wszystko, nam się pewnego dnia odechciewa i nie ma opcji na bycie kreatywnym.

Mi też się kiedyś odechciało. Leżałam i spałam, a mój mózg sobie wegetował. Tak spędziłam swój pierwszy tydzień w Tajlandii w lipcu. Leżąc, śpiąc po 16 godzin i kolorując. Ocho.

Dopiero, gdy odpuściłam sobie na chwilę wręcz przymusowo (studia się skończyły, odeszłam z pracy, wyjechałam w podróż), to padłam na ryj. I mimo urlopu, o którym mówi się, że w trakcie odpoczynku do głowy wpadają nam nowe, świeże pomysły, to rzygałam na myśl o kreatywności, o pisaniu, wymyślaniu, pracowaniu. W sumie rzygałam na jakąkolwiek myśl o efektywnym wykorzystywaniu moich zdolności intelektualnych. Dopiero kilku miesięczny odpoczynek wrócił mi ochotę na tworzenie.

Nie chciałabym ponownie znaleźć się w tym stanie.

Dlatego zmierzam do tego, że naszą kreatywność można rozwijać, ale w tym dzikim, pędzącym i zapracowanym świecie, warto zadbać o przestrzeń do bycia kreatywnym.

Ej, nie ma co się cisnąć. Nie ma co gorączkowo podglądać innych – o matko – oni ciągle coś wymyślają, a ja co?! Nie ma co pielęgnować w sobie wyrzutów sumienia. Może trzeba odpocząć.

Czasami, jeżeli chcecie być BARDZIEJ kreatywni, to sobie po prostu odpuśćcie.

Posted in PRACA ZDALNA, Z ŻYCIA MILLENIALSA.