Dzisiaj to ja proszę Was o pomoc.

Zazwyczaj to ja odpowiadam na Wasze pytania dotyczące Tajlandii.

Dzisiaj to ja Was proszę o pomoc. Ananasy – bez Was się to nie uda. Pomóżmy. Razem. Wiecie – całe to gadanie, że wspólnie możemy więcej.

Ludzie. Ludzie są najważniejsi.

Space for Dream jest wyjątkowy. Ze Spejsem jestem związana od zeszłego Sylwestra i staram się wspierać ich działania. Spamuję na swoich social mediach ich akcjami, bo ludzie robiący Spejsa zajmują ciepłe miejsce w moim serduszku. Skupiają inspirujących, podjaranych podróżami ludzi i robią fajną robotę. Bardzo sobie cenię, że Space for Dream, ich wydarzenia i atmosfera która się tam tworzy, wspiera w podejmowaniu odważnych decyzji. Widzę i czuję wartość, którą dają ludziom. Chcę być częścią tej społeczności. Dobra energia powinna krążyć.

W zeszłym roku zorganizowali Szlachetną Paczkę, zebrali ponad 5000 zł i pomogli cudnej rodzinie.

W tym roku chcemy ponownie pomóc.

szlachetna paczka

Komu pomagamy?

Pani Dianie, która uwielbia piec ciasta i dzielnie walczy z niedawno wykrytym rakiem rdzeniastym tarczycy. Jej mężowi, Panu Mariuszowi – złotej rączce. Ich trójce wspaniałych dzieci. 15 letniemu Kacprowi, który interesuje się motoryzacją i prawdopodobnie cierpi na reumatologiczne zapalenie stawów, 12 letniej Nikoli, która kocha śpiewać i grać na gitarze oraz 8 miesięcznemu Filipowi z zespołem Downa.

Na co zbieramy?

Ciepłą odzież na zimę. Kołdry. Kanapę na której rodzina mogłaby spędzać czas. Żywność. Środki czystości. Zeszyty, farbki, plastelinę. 2 tony węgla na opał.

Walizkę dla Pani Diany – by ułatwić częste pobyty w szpitalu. Komplet kluczy nasadowych dla Pana Mariusza – bo naprawianie rzeczy sprawia mu przyjemność. Mikrofon dla Nikoli, torba sportowa dla Kacpra – by mogli realizować swoje pasje. Książkę dla Filipa, by w przyszłości miał szansę na samodzielne życie.

Proste potrzeby prawda? Takie, że my się nad nimi często nie musimy zastanawiać, co nie?

Ten wpis przeczyta koło 1000 osób. Gdyby tak każdy wpłacił 5 zeta… Patrzcie, już mamy 5000 zł. Z matmy miałam tróję, ale chyba nieźle liczę co? Ja przelałam 5 dych.

No nie wiem – mam używać tutaj tych durnych przeliczeń, że 5 złotych to pół piwa w barze, 2 for you w maku albo Twoja część zrzuty na konto na Netflixie?

Przekona Was okrutna wizja w której to Wy nagle mierzycie się z takimi problemami jak nowotwór? Nieuleczalna choroba ukochanego dziecka? Brak pieniędzy na ogrzanie domu zimą, frustracja i strach o to co przyniesie kolejny dzień?

Czy powinnam powołać się na argument, że idą Święta, że na pewno macie dobre serca, że ta rodzina serio potrzebuje pomocy, a my możemy sprawić, że ten cholerny świat będzie nieco lepszy?

Proszę – tak po prostu, z zuzowym uśmiechem i gestem wai w duchu.

Jeżeli mój blog kiedykolwiek był Ci pomocny. Jeżeli kiedykolwiek otrzymałaś/eś ode mnie odpowiedź na palące pytania dotyczące planu podróży, szczepień, noclegów, pogody, kosztów życia w Tajlandii, możliwości pracy i miliona innych kwestii, na które zawsze staram się odpowiadać wyczerpująco – masz okazję się odwdzięczyć.

5 zeta, 10 zeta, 5 dyszek. Tyle ile uważasz, tyle ile możesz. No kurde. Jestem przekonana, że taką jesteśmy tutaj społecznością. Niewielką, ale kumatą. Ja wierzę w dobrą energię i ludzi. Wierzę w Was.

Hajs zbieramy do jutra – 7.12 – do 18.00.

Mamy 24h. Obiecuję – już w weekend relacja z przekazania paczki 😊

06 1750 0012 0000 0000 3708 9885
Stowarzyszenia „Space for Dream”
ul.Zielona 5/12, 44-335 Jastrzębie-Zdrój
Tytuł: „SZLACHETNA PACZKA”

Pod tym linkiem znajdziecie regulamin zbiórki.

Dziś Mikołajki! Jeżeli chcecie napiszcie do mnie gdy się dorzucicie do tego dobra – odwdzięczę się wierszykiem, fotą głupiej miny albo suszoną tajską chilli 😂

No, liczę na Was Ananasy. Zróbmy razem coś dobrego – w kupie siła 😉

 

Posted in Z ŻYCIA MILLENIALSA.