jestem zuza

Dzisiaj czuję się jak dziewczyna Bonda

Kotor, Czarnogóra

Piję różowe wino przyglądając się potężnym górom otaczającym Zatokę Kotorską. Niebo zasnuwa pastelowa poświata – słońce leniwie chowa się za onieśmielającymi szczytami. Spokojną taflę przecinają błyszczące motorówki. Wzburzają wody Montenegro, które łagodnymi falami rozbijają się o srebrzystą, kamienistą plażę. Ostatnie refleksy w kolorze mojego wina delikatnie rozpływają się w szumie Adriatyku.

Odgarniam złote pasma włosów, które niesfornie falują od morskiej wody. Przyglądam się średniowiecznym budynkom po drugiej stronie zatoki. Biały sznur muszelek odznacza się na mojej opalonej skórze, która pachnie tanim, pomarańczowym balsamem. Poprawiam ramiączka zwiewnej sukienki w kolorowe ananasy. Chwytam kieliszek w dłoń i niezgrabnie odrywając mały palcem, przechylam szkło do ust. Kropelki zimnej wody zroszonej na kieliszku spływają prosto na mój spalony dekolt, opływając kobaltowy wisiorek na słonecznych koralikach. Lekka, plażowa muzyka dobrze mnie nastraja. Kołyszę ramionami w rytm zmysłowych dźwięków saksofonu.

Do stolika podchodzi kelner – ubrany w błękitną koszulę – uśmiecha się dolewając mi wina. Przerywam na chwilę pisanie tego paragrafu, by omieść wzrokiem jego opaloną dłoń, która z gracją dorzuca kolejne kostki lodu do mojego kieliszka. Marszczę brwi wbijając wzrok w restauracyjną kartę niedbale rzuconą na stół. To jeszcze nie czas na deser.

Dzisiaj czuję się jak dziewczyna Bonda.

Kurwa.

Niespodziewanie klimat rujnuje „La Bamba”, która rozbrzmiewa na całego z głośników za moim fotelem. Wzdycham głośno wręcz teatralnie odrzucając głowę i przewracam oczami. Uśmiecham się do siebie. Pod nosem śpiewam „portki sere, portki sere” i stwierdzam, że ta cała sytuacja to tak bardzo moje życie.

Absurd goni absurd.
Posted in Z ŻYCIA MILLENIALSA.