Zuza w świątyni

Dlaczego wracam i co planuję robić w Polsce?

Wracam do kraju po dwóch latach na emigracji w Tajlandii. Dziś jest czwartek. Za kilka dni, już w niedzielę, wyląduję w Polsce. I to na dłużej niż wakacje. Dlaczego wracam i co planuję robić w Polsce?

Ach ten gap year

Podróż do Tajlandii przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Dwa lata temu nie planowałam zbyt wiele. Zrobiłam sobie przerwę po obronie licencjatu. Chciałam podróżować. Założyłam sobie, by za granicą być minimum trzy miesiące, może pół roku. No, troszkę się mi przeciągnęło. Co prawda po sześciu miesiącach, gdy w Bangkoku zginął znajomy Polak – młody chłopak, z którym mieszkałam w jednym domu – miałam kryzys i myślałam o powrocie (tekst Nowe Życie o tym dokładniej opowiada). Jednak zostałam i tego nie żałuję. Przez dwa lata zebrałam dużo doświadczenia i wspomnień. Pracowałam jako nauczycielka angielskiego. Przejechałam Laos stopem. Mieszkałam i pracowałam na wyspie w Kambodży. Pozwałam tajską agencję w Sądzie Pracy. Zwiedziłam wiele niesamowitych miejsc, poznałam fantastycznych ludzi, ale przede wszystkim dowiedziałam się o sobie mnóstwa rzeczy. Czy mogę powiedzieć, że trochę odnalazłam siebie? Jasne, że tak. Pomyślisz, że banał. Ale co poradzę, jak to prawda?

Jednak czuję, że czas na powrót. W zeszłym roku we wrześniu się wahałam. Złożyłam papiery na studia, polowałam na tanie bilety, bliskim opowiadałam o moich planach, ale w głębi serca czułam, że jeszcze nie czas, że jeszcze chcę zostać. Nie było jakiegoś racjonalnego wytłumaczenia. Po prostu – feeling. W końcu ku zaskoczeniu wszystkich – ponownie zostałam w Tajlandii.

W tym roku już się nie zastanawiam. Świadomie podjęłam decyzję już jakiś czas temu. Dlaczego?

Tęsknota

Kto się spodziewał, że zamiast paru miesięcy nie będzie mnie dwa lata? Na pewno nie moja rodzina i przyjaciele. Ja też nie byłam na to gotowa. Okropnie tęsknię. Tutaj szczególnie zrozumiałam jak ważna jest dla mnie bliskość z rodziną i uczestniczenie w codziennym życiu moich przyjaciół.  Wiesz, że rok temu urodziła mi się siostra? Widziałam ją może ze trzy razy. A minął już rok! Moja druga siostra poszła już do czwartej klasy. A najstarsza pokochała moje podrzucone koty, a przy okazji fajnego chłopaka, którego ja poznałam bliżej dopiero jak przyjechali odwiedzić mnie w Tajlandii. Chcę być tego częścią, a nie odległą nieobecną.

Studia

Odłożyłam je i zrobiłabym to samo ponownie milion razy. To była bardzo dobra decyzja. Jeżeli życie podsunie mi nową, ciekawą opcję na rozwój czy podróże i stanę przez wyborem studia albo……(wstaw coś dowolnego o czym marzysz), to nie będę się długo wahać. Rzucę studia w cholerę. Ale jak na razie czuję, że chcę wrócić na Uniwersytet Warszawski. Ponownie będę studiować MISH – międzywydziałowe studia humanistyczne i społeczne. Dają mi dużą wolność, sama wybieram przedmioty, wykładowców i układam swój plan. Ale co dla mnie najważniejsze – nie muszę ograniczać się do jednej dziedziny. Oprócz mojej ukochanej socjologii zajrzę także na dziennikarstwo, antropologię z etnologią, sztuki wyzwolone i pewnie wszelkie zajęcia związane z Azją Południowo-Wschodnią. Mam ochotę poczytać lektury, odnieść do nich swoje doświadczenie, porozmawiać o tym z ciekawymi osobami, mądrzejszymi ode mnie. Może na magisterkę zaplanuję badanie, które mogłabym przeprowadzić w Tajlandii….? Cśśśś. Tylko głośno myślę.

Nauczycielka angielskiego

Robię to już półtora roku i to przygoda mojego życia. Ale tak jak na początku wszystko mnie zadziwiało, zmuszało do weryfikacji moich wzorców, szybkiej adaptacji i wykazywania zrozumienia, tak teraz nie czuję, że rozwijam się tak jak kiedyś. W sensie… Nigdy nie planowałam być nauczycielką angielskiego całe życie. To pewien etap. Z miłą chęcią kiedyś do tej pracy wrócę, ale może w innym kraju? Jestem gotowa na nowe wyzwania.

Cyfrowy nomadyzm

Moja nowa zajawka. Chciałabym zarabiać zdalnie, pracując jedynie na moim komputerze. To na razie odległy cel, który wymaga ode mnie dużo pracy, zaangażowania, rozwoju i ambicji, ale why not? Na pewno będę skupiać się też na blogowaniu. Pracowałam w agencjach reklamowych, teraz zdobyłam niemałe doświadczenie w prowadzeniu mediów społecznościowych. W Polsce będę szukać pracy jako copywriter albo człowiek od social mediów. Pewnie ponownie agencja reklamowa. Może eventowa? Albo jakiś postrzelony projekt? Coś związanego z podróżami albo Tajlandią? Jestem otwarta na wszystko.

Tajlandia

Nie zapomnę o niej. Kocham ten kraj mocniej, niż go nie cierpię. Nie wyobrażam sobie tu nie wracać. W lutym planuję kolejną, miesięczną podróż – tym razem chcę zobaczyć całe południowe wybrzeże. W Polsce też będę Tajlandii szukać. Odwiedzać tajskie knajpy, oglądać filmy, czytać książki, szeroko się uśmiechać, chodzić na zajęcia dotyczące Azji, spotykać ludzi, którzy tu byli. Chociaż wcale nie chcę się za wszelką cenę zafiksować. Jest jeszcze tyle pięknych krajów, które są na mojej liście marzeń!

Pud taj daj maj ka?

W Polsce na pewno będę dalej uczyć się języka tajskiego. Może znasz jakiegoś Taja w Polsce? Nie ma opcji, bym porzuciła teraz ten egzotyczny język, tylko dlatego, że wracam. Czas na skomplikowane struktury, alfabet, pisanie i czytanie. O tak!

Blogowanie

Wkręciłam się. Staram się być konsekwentna, systematyczna, kreatywna. Bardzo motywują mnie wszelkie komentarze i reakcje. Wasze wsparcie w trudnych chwilach. Podziękowania za porady i inspiracje. Krótkie informacje, że rok temu rozmawialiśmy, a dziś realizujecie swoje marzenia. Miłe wiadomości, które czytam z rana i aż się gęba uśmiecha. Podróżujecie do Tajlandii, pracujecie tutaj. Jara mnie to, bo to oznacza, że to co robię i z siebie daję, ma sens. Pozytywna wartość.  W tym kierunku będę szła. Blog nadal będzie się kręcił wokół Tajlandii. W Polsce planuję zorganizować kilka spotkań, opowiedzieć o moim życiu w Tajlandii i podróżach. Spotkać się z mordeczkami, które poznałam tutaj i przedstawić się osobiście tym, których znam tylko z internetu. Wypić piwo i pogadać. Lubię ludzi. Lubię Was.

Dzięki, że jesteście.

Do zobaczenia w Polsce!

 

Posted in Z ŻYCIA MILLENIALSA.