Koh Samet

Z Bangkoku na weekend – 12 najfajniejszych miejscówek

[vc_row][vc_column][vc_column_text]

Lista 12 miejsc na weekondowy wypad z Bangkoku. Ułożone rosnąco pod względem odległości.

Dokładnie wiem, jak to jest. Bangkok to miasto transferów. Przylatujecie do stolicy Tajlandii, macie weekend na odespanie jetlagu. Łapiecie samolot na południe czy do innego kraju w Azji południowo-wschodniej, po dwóch tygodniach znów jesteście w Bangkoku. W pędzie spędzacie kilka dni próbując zobaczyć jak najwięcej, ale czasu nie ma zbyt dużo, bo za chwilę odjeżdża autobus do Angkor Wat albo pociąg do Laosu. Po kilku dniach Bangkok znów Was porywa na parę chwil. Znam to z doświadczenia.

Przed Wami lista 12 miejscówek, które polecam na weekendową wycieczkę z Bangkoku. Zdradzę też, które są moje ulubione i warte odwiedzenia w pierwszej kolejności.

1. Ayutthaya

Starożytna stolica Tajlandii. Blisko, bo jedyne 80 kilometrów z Bangkoku. Spokojne miasteczko pełne magicznych ruin. Ja uważam, że jeżeli nie masz czasu na Kambodżę i cud świata – Angkor Wat – to warto wpaść do Ayutthaya, aby poczuć klimat. Świetnie sprawdza się wynajęcie roweru. Moim zdaniem fajne miejsce na wypad z Bangkoku, ale nie dłużej niż dwa dni. W poście Ayutthaya – starożytna stolica Tajlandii polecam świątynie, ruiny i miejsca, które w tym mieście to must see.

Ayutthaya2. Maeklong i Amphawa floating market

Byłam nad rzeką Maeklong na weekendowym wypadzie. Zorganizował go Piotrek Druzgała – Polak, który mieszka w Tajlandii już od 14 lat! Prowadzi też bloga Piotr Druzgała – prosto z Tajlandii!. Warto wpaść, bo po tylu latach w Tajlandii Piotra zrozumienie tego kraju jest niewyobrażalne, szczególnie, że mówi i czyta w języku tajskim. Kilka miesięcy temu z grupą Polaków wybraliśmy się do Maeklong na weekend. Noc w mega klimatycznym hotelu – starym, drewnianym tajskim domu tuż nad rzeką – The Legend Maeklong. Celem wycieczki było pływające targowisko – Amphawa oraz targ na torach kolejowych, gdzie kilka razy dziennie przejeżdża pociąg – Maeklong Trainmarket. Obie miejscówki mega polecam. Targ z pociągiem robi duże wrażenie, gdy sprzedawcy w pośpiechu składają swoje stoiska na chwilę przed przejazdem potężnej maszyny. A Amphawa polecam bardziej niż drugi pływający targ – Damnoen Saduak. Punkt numer dwa to moim zdaniem jeden z lepszych pomysłów na weekendowy wypad z Bangkoku. Serio.

3. Bang Saen

Tutaj szczerze powiem, że polecam wybrać się w tygodniu. W weekend na tę plażę podjeżdża cały Bangkok i ciężko wetknąć szpilkę w dziki tłum ludzi na plaży. Jednak w tygodniu plaża świeci pustkami. Bardzo tajska miejscówka. Woda niezbyt zachwycająca, ale piaseczek bardzo czysty, zresztą tak samo jak całe miasteczko. Wynajmij skuter i zwiedzaj okolicę. Pokoje w skromnych guesthousach tuż przy głównej promenadzie to koszt 200-500 bth. Chonburi i plaża Bang Saen jest bardzo blisko z Bangkoku, bo jedyne 100 kilometrów i bardzo łatwo dostać się tam vanem. Białasy jeżdża do pobliskiej Pattaya, Tajowie balują w Bang Saen.

4. Saraburi

Przyznaje się, w tym miejscu osobiście nie byłam. Była tam moja znajoma z Bangkoku – Agnes Turner, prowadzi bloga Dziewczyna z Czewujewa. Dziele się tym z Wami, bo to piękne miejsce i strasznie marzę, by je osobiście odwiedzić. Co? Niekończące się pola kwitnących słoneczników skąpanych w słońcu. Kiedy? Od listopada do stycznia. Gdzie? W prowincji Saraburi, szczególnie w dystryktach – Phra Phuttha Bat, Kaeng Khoi, Nong Don, Nong Khae, Muak Lek i Wang Muang. Podobno warto wtedy wziąć pociąg z Bangkoku do Laosu – Nong Khai – i z okna wagonu podziwiać niekończące się pola tych słonecznych kwiatów. Bardzo chciałabym to zobaczyć..

5. Kanchanaburi

Idealne miasteczko na weekendowy wypad z Bangkoku. Przytulne, leniwe, nad rzeką. Do zobaczenia samo miasto z trudną, wojenną historią, most na rzece Kwai, niedaleko park narodowy Erawan a także przystań dla szczęśliwych słoni. Jednak moim ulubionym miejscem jest w Kanchanaburi świątynia Wat Tham Khao Noi. Kilkaset stopni, hektolitry potu, trzy zawały po zadyszce, a piękny widok ukaże się oczom. Powiadam Ci, warto. Jeżeli się wybierasz, to koniecznie przeczytaj post – Kanchanaburi i wodospad Erawan.

Świątynia w Kanchanaburi6. Wat Thamkrabok

Jedno z ciekawszych miejsc do polecenia, jedyne 140 kilometrów od Bangkoku. Dlaczego? Wat Thamkrabok to świątynia, w której jednym z mnichów jest Polak. Dawid jest mnichem już od niemal roku, z chęcią przyjmuje rodaków i opowiada o życiu w buddyjskiej wierze. Razem ze znajomymi odwiedziliśmy Dawida i było to niesamowite doświadczenie. Na fanpage myGecko znajdziecie pełną rozmowę z bratem Dawidem. Odpowiedział na wszystkie pytania, które moglibyście chcieć zadać Polakowi mnichowi żyjącemu w Tajlandii. Ponadto, sam kompleks świątynny robi duże wrażenie. Mnisi specjalizują się w konstruowani potężnych pomników wylewanych bazaltem. Poza tym, prowadzą jeden z lepszych ośrodków odwykowych na świecie – znany na całej kuli ziemskiej. A już na sam koniec dodam, że w Wat Thamkrabok znajduje się najwyższy na świecie pomnik Króla Ramy IX. Czujecie się przekonani? Ja serdecznie polecam taką niestandardową przygodę.

tajska kultura7. Lopburi

Miasto ruin i małp. Jeszcze tam nie byłam, z ciekawości sprawdzę przy najbliższej okazji. Generalnie nie przepadam za małpami i wizja bycia osaczoną przez kilkadziesiąt głodnych i rozwydrzonych człekopodobnych o kłach długości mej dłoni jakoś mnie to nie rajcuje. A z doświadczenia wiem, że tajskie makaki są wredne. Jednak co w Lopburi zdaje się być mega dziwaczno-frapujące, to coroczny Monkey Buffet Festival. Małpi festiwal ma miejsce pod koniec listopada (ups, mamy już grudzień?) i polega na wystawnej fecie dla wszystkożernych małpek, które ku uciesze publiczności rzucają się arbuzami, bezczelnie włażą nogami na stół rozwalając jedzenie na boki i nic sobie nie robią z obrzucania ludzi ryżem. W sumie jak czytam co właśnie napisałam, to brzmi fajnie. Tak czy siak, Lopburi opanowane jest przez małpy i można je tam spotkać przez cały rok.

8. Koh Larn

Okej, to jest obok miasta Pattaya i musicie do tego królestwa zła, brudu i syfu dojechać, aby się na Koh Larn (Koh Lan) wybrać. Bywa. Ja Pattai nie polecam, nawet nie ma co oglądać z ciekawości. Szczerze, to sama wyspa też nie jest najpiękniejsza na świecie, ale uważam, że jak na tak małą odległość – 150 km – to można się rzucić. Dwa dni, czy nawet jeden – też da radę obrócić. Na Koh Larn polecam plażę Tien Beach, jest moim zdaniem najładniejsza. Prom na Koh Larn kosztuje tylko 4 zł – aż grzech się nie wybrać 🙂

Koh Lan

Widok na Pattaya z Koh Larn.

9. Khao Yai

180 kilometrów na północ od Bangkoku. Park narodowy Khao Yai to alternatywa dla Erawanu. Bardzo tajski klimat. Polecam wybrać się z namiotem lub spróbować wynająć prosty, drewniany domek w parku. Są też namioty do wynajęcia. Mój znajomy twierdzi, że w dżungli w Khao Yai widział dzikie słonie. Brzmi ekstra! W parku można zobaczyć także fajny wodospad – Sarika. Polecam zaopatrzyć się w tajskie pyszności i leniwie spędzić tam dzień chłodząc się w oczkach kolejnych poziomów wodospadu. Ach! Obok tego parku narodowego i wodospadu Sarika jest też jedna z największych tam w Azji – Khun Dan Prakan Chon. Byłam i widok rozpościerający się ze szczytu tamy jest godny polecenia. Idealny na koc, ryż z mango i małe piwo.

Sarika

10. Hua Hin

Miejscowość, która jest już troszkę dalej – 200 kilometrów, ale uważam, że warto tam wpaść. Letnia rezydencja Króla. Kurort, z drogimi hotelami i mnóstwem turystów za dnia. Wieczorem zmienia się w przytulną nadmorską miejscowość. Przy odpływie można podziwiać ogromne głazy wystające z dna oceanu. Ja, mimo iż to zabawa typowo turystyczna, polecam też przejażdżkę na końskim grzbiecie po plaży, między palmami, o zachodzie słońca. W Hua Hin mieszka też Polka – Ewelina, którą ostatnio poznałam w  Warszawie na spotkaniu w Południku Zero. Ewelina jest żoną Taja, razem prowadzą knajpę w Hua Hin. Puk buduje piętrowe steki, a Ewelina piękne, egzotyczne drinki ogromnych rozmiarów! Nie do uwierzenia, co do za cuda i jak fajny pomysł na życie. Podrzucam stronę Eweliny, gdybyście mieli ochotę odwiedzić ją w Tajlandii – Ewelina Thepphaboot.

Hua Hin11. Koh Samet

Koniecznie. Uważam, że jedna z piękniejszych wysp, a tylko 200 kilometrów z Bangkoku! Przyznaję, byłam na 8 tajskich wyspach, a jedynie z Koh Samet zabrałam ze sobą butelkę białego, sypiekgo piaseczku na pamiątkę. Nie żartuję. Co prawda wyspa jest mocno weekendowa, bez rezerwacji może być ciężko, a nocleg do najtańszych też nie należy. Jednak  główna plaża nocą, leniwy klimat i przyjemne widoki warte są tych kilku dni. Nie jest to wyspa tak rajska jak te na południu, ale na weekendowy wypad z Bangkoku idealna. Od siebie polecę jeszcze Naga Bar oraz plażę Ao Wai.

Koh Samet12. Sam Roi Yot

Park narodowy. 260 kilometrów, więc ten punkt może być nie tyle wypadem, co jednym z miejsc na trasie. Ja się tam wybrałam kiedyś sama, na 3 dni relaksu. Mieszkałam przy plaży Sam Roi Yot. W ciągu dnia wybrałam się zobaczyć ogromną naturalną, oświetloną jaskinię Praya Nakhon z domkiem na dla Króla. Brzmi dziwnie? Zobacz zdjęcia, szczęka opada. W tym parku narodowym, tuż pod jaskinią można wynająć proste bungalowsy na pustej i czystej plaży.  Bardzo polecam. W poście – Park narodowy Sam Roi Yot i jaskinia Praya Nakhon – znajdziesz więcej informacji.

Jaskinia Praya Nakhon w parku narodowym Sam Roi Yot.

Jak się do tych wszystkich miejsc dostać? Ja gorąco polecam korzystanie z transportu publicznego, w szczególności z systemu vanów. Działa idealnie, chociaż bardzo chaotycznie! W poście Transport w Tajlandii – praktyczne porady  dziele się całą moją tajemną widzą o środkach transportu w Tajlandii. A jeżeli przy okazji tych podróży chcecie porozumieć się z miejscowymi, proponuję mini słowniczek języka tajskiego. Zbiór słówek użytecznych w trakcie podróżowania po Krainie Uśmiechu. Skąd to wiem? To pierwsze słówka, których się nauczyłam! Dołącz do mojego tajskiego świata, a otrzymasz pdf ze słowniczkiem.

[/vc_column_text][vc_column_text]

Dołącz do mojego tajskiego świata 🙂

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_raw_html]JTNDJTIxLS0lMjBCZWdpbiUyME1haWxDaGltcCUyMFNpZ251cCUyMEZvcm0lMjAtLSUzRSUwQSUzQ2xpbmslMjBocmVmJTNEJTIyJTJGJTJGY2RuLWltYWdlcy5tYWlsY2hpbXAuY29tJTJGZW1iZWRjb2RlJTJGY2xhc3NpYy0xMF83LmNzcyUyMiUyMHJlbCUzRCUyMnN0eWxlc2hlZXQlMjIlMjB0eXBlJTNEJTIydGV4dCUyRmNzcyUyMiUzRSUwQSUzQ3N0eWxlJTIwdHlwZSUzRCUyMnRleHQlMkZjc3MlMjIlM0UlMEElMDklMjNtY19lbWJlZF9zaWdudXAlN0JiYWNrZ3JvdW5kJTNBJTIzZmZmJTNCJTIwY2xlYXIlM0FsZWZ0JTNCJTIwZm9udCUzQTE0cHglMjBIZWx2ZXRpY2ElMkNBcmlhbCUyQ3NhbnMtc2VyaWYlM0IlMjAlN0QlMEElMDklMkYlMkElMjBBZGQlMjB5b3VyJTIwb3duJTIwTWFpbENoaW1wJTIwZm9ybSUyMHN0eWxlJTIwb3ZlcnJpZGVzJTIwaW4lMjB5b3VyJTIwc2l0ZSUyMHN0eWxlc2hlZXQlMjBvciUyMGluJTIwdGhpcyUyMHN0eWxlJTIwYmxvY2suJTBBJTA5JTIwJTIwJTIwV2UlMjByZWNvbW1lbmQlMjBtb3ZpbmclMjB0aGlzJTIwYmxvY2slMjBhbmQlMjB0aGUlMjBwcmVjZWRpbmclMjBDU1MlMjBsaW5rJTIwdG8lMjB0aGUlMjBIRUFEJTIwb2YlMjB5b3VyJTIwSFRNTCUyMGZpbGUuJTIwJTJBJTJGJTBBJTNDJTJGc3R5bGUlM0UlMEElM0NkaXYlMjBpZCUzRCUyMm1jX2VtYmVkX3NpZ251cCUyMiUzRSUwQSUzQ2Zvcm0lMjBhY3Rpb24lM0QlMjIlMkYlMkZqZXN0ZW16dXphLnVzMTYubGlzdC1tYW5hZ2UuY29tJTJGc3Vic2NyaWJlJTJGcG9zdCUzRnUlM0Q5YjVmMzExMDM1YmZhY2I0ZGZlZTg5MGRlJTI2YW1wJTNCaWQlM0RlZjk4NDFiNzg4JTIyJTIwbWV0aG9kJTNEJTIycG9zdCUyMiUyMGlkJTNEJTIybWMtZW1iZWRkZWQtc3Vic2NyaWJlLWZvcm0lMjIlMjBuYW1lJTNEJTIybWMtZW1iZWRkZWQtc3Vic2NyaWJlLWZvcm0lMjIlMjBjbGFzcyUzRCUyMnZhbGlkYXRlJTIyJTIwdGFyZ2V0JTNEJTIyX2JsYW5rJTIyJTIwbm92YWxpZGF0ZSUzRSUwQSUyMCUyMCUyMCUyMCUzQ2RpdiUyMGlkJTNEJTIybWNfZW1iZWRfc2lnbnVwX3Njcm9sbCUyMiUzRSUwQSUwOSUwQSUzQ2RpdiUyMGNsYXNzJTNEJTIybWMtZmllbGQtZ3JvdXAlMjIlM0UlMEElMDklM0NsYWJlbCUyMGZvciUzRCUyMm1jZS1FTUFJTCUyMiUzRUFEUkVTJTIwRU1BSUwlMjAlM0MlMkZsYWJlbCUzRSUwQSUwOSUzQ2lucHV0JTIwdHlwZSUzRCUyMmVtYWlsJTIyJTIwdmFsdWUlM0QlMjIlMjIlMjBuYW1lJTNEJTIyRU1BSUwlMjIlMjBjbGFzcyUzRCUyMnJlcXVpcmVkJTIwZW1haWwlMjIlMjBpZCUzRCUyMm1jZS1FTUFJTCUyMiUzRSUwQSUzQyUyRmRpdiUzRSUwQSUzQ2RpdiUyMGNsYXNzJTNEJTIybWMtZmllbGQtZ3JvdXAlMjIlM0UlMEElMDklM0NsYWJlbCUyMGZvciUzRCUyMm1jZS1GTkFNRSUyMiUzRUlNSSVDNCU5OCUyMCUzQyUyRmxhYmVsJTNFJTBBJTA5JTNDaW5wdXQlMjB0eXBlJTNEJTIydGV4dCUyMiUyMHZhbHVlJTNEJTIyJTIyJTIwbmFtZSUzRCUyMkZOQU1FJTIyJTIwY2xhc3MlM0QlMjJyZXF1aXJlZCUyMiUyMGlkJTNEJTIybWNlLUZOQU1FJTIyJTNFJTBBJTNDJTJGZGl2JTNFJTBBJTA5JTNDZGl2JTIwaWQlM0QlMjJtY2UtcmVzcG9uc2VzJTIyJTIwY2xhc3MlM0QlMjJjbGVhciUyMiUzRSUwQSUwOSUwOSUzQ2RpdiUyMGNsYXNzJTNEJTIycmVzcG9uc2UlMjIlMjBpZCUzRCUyMm1jZS1lcnJvci1yZXNwb25zZSUyMiUyMHN0eWxlJTNEJTIyZGlzcGxheSUzQW5vbmUlMjIlM0UlM0MlMkZkaXYlM0UlMEElMDklMDklM0NkaXYlMjBjbGFzcyUzRCUyMnJlc3BvbnNlJTIyJTIwaWQlM0QlMjJtY2Utc3VjY2Vzcy1yZXNwb25zZSUyMiUyMHN0eWxlJTNEJTIyZGlzcGxheSUzQW5vbmUlMjIlM0UlM0MlMkZkaXYlM0UlMEElMDklM0MlMkZkaXYlM0UlMjAlMjAlMjAlMjAlM0MlMjEtLSUyMHJlYWwlMjBwZW9wbGUlMjBzaG91bGQlMjBub3QlMjBmaWxsJTIwdGhpcyUyMGluJTIwYW5kJTIwZXhwZWN0JTIwZ29vZCUyMHRoaW5ncyUyMC0lMjBkbyUyMG5vdCUyMHJlbW92ZSUyMHRoaXMlMjBvciUyMHJpc2slMjBmb3JtJTIwYm90JTIwc2lnbnVwcy0tJTNFJTBBJTIwJTIwJTIwJTIwJTNDZGl2JTIwc3R5bGUlM0QlMjJwb3NpdGlvbiUzQSUyMGFic29sdXRlJTNCJTIwbGVmdCUzQSUyMC01MDAwcHglM0IlMjIlMjBhcmlhLWhpZGRlbiUzRCUyMnRydWUlMjIlM0UlM0NpbnB1dCUyMHR5cGUlM0QlMjJ0ZXh0JTIyJTIwbmFtZSUzRCUyMmJfOWI1ZjMxMTAzNWJmYWNiNGRmZWU4OTBkZV9lZjk4NDFiNzg4JTIyJTIwdGFiaW5kZXglM0QlMjItMSUyMiUyMHZhbHVlJTNEJTIyJTIyJTNFJTNDJTJGZGl2JTNFJTBBJTIwJTIwJTIwJTIwJTNDZGl2JTIwY2xhc3MlM0QlMjJjbGVhciUyMiUzRSUzQ2lucHV0JTIwdHlwZSUzRCUyMnN1Ym1pdCUyMiUyMHZhbHVlJTNEJTIyWkFQSVNaJTIwU0klQzQlOTglMjIlMjBuYW1lJTNEJTIyWkFQSVNaJTIwU0klQzQlOTglMjIlMjBpZCUzRCUyMm1jLWVtYmVkZGVkLVpBUElTWiUyMFNJJUM0JTk4JTIyJTIwY2xhc3MlM0QlMjJidXR0b24lMjIlM0UlM0MlMkZkaXYlM0UlMEElMjAlMjAlMjAlMjAlM0MlMkZkaXYlM0UlMEElM0MlMkZmb3JtJTNFJTBBJTNDJTJGZGl2JTNFJTBBJTBBJTNDJTIxLS1FbmQlMjBtY19lbWJlZF9zaWdudXAtLSUzRQ==[/vc_raw_html][/vc_column][/vc_row]

Posted in PODRÓŻE, PORADY.