tajski kwiatek

Alfabet tajskości – H jak Homoseksualizm

Honor, Harmonia, Homoseksualizm, Hamak, Historia.

O, te słowa mi przyszły do głowy, gdy usiadłam do pisania. Od razu wiedziałam, że wybiorę homoseksualizm. W trakcie pisania okazało się, że mam 300 słów i to tyle, nic więcej dodać nie mogę. Moja wiedza i doświadczenia nie są wystarczające. Cóż. Litera H do najprostszych nie należała.

Zdałam sobie sprawę, że nie znam blisko żadnego Taja, który otwarcie mi o tym powiedział. Raczej Ladyboyów. Nie można uogólniać, że każdy Ladyboy to Homo. Wcale nie! Niektórzy tylko ubierają się jak kobiety, niektórzy czują się kobietami, niektórzy zmieniają płeć, a niektórzy czują się kobietami, ale kręcą ich kobiety, a niektórych faceci. Co człowiek to inna historia.

Niestety nie wiem też za bardzo co sami Tajowie o Homoseksualistach myślą. Pewnie mają podobny stosunek jak do Ladyboyów (piszę o tym więcej w E jak Edukacja), ale jakoś nigdy o tym nie rozmawialiśmy.

Miałam jednak taką sytuację w klasie – jeden z moich uczniów – piękny, mądry i kochany Prim – pewnego dnia wywołał na lekcji nie lada konsternacje. Wiecie, Tajowie jakoś otwarcie o seksie nie mówią. W ogóle te tematy to tabu. Co nie zmienia faktu, że dzieciaki szaleją (według badań), ale wszystko jest zamiatane pod dywan pozorów i dobrego, przyzwoitego zachowania.

Gramy w klasie w coś tam, pada pytanie, jakie masz plany na weekend?

Na co Prim z szerokim uśmiechem i szaleńczą pewnością siebie odpowiada:

-Uprawiać seks z moich chłopakiem.

BENG! Najpierw nastąpiła dziwna cisza, potem klasa wybuchła śmiechem. Takim życzliwym. Okazało się, że Prim (lat 16) się właśnie zakochał.

Co wzbudziło większy szok? Ja uważam, że seks. To ktoś o tym mówi głośno!?!? A co z tym, że się przyznał, że jest gejem? Co? Aaa, no gej, ale że tak palnął otwarcie o seksie?!!?

Ach! Ja tego ucznia uwielbiałam.

Odchodząc na chwilę od homoseksualizmu, mam jeszcze jedno doświadczenie związane z seksem i szkołą. (Brzmi kontrowersyjnie? :D)

Przez jakiś czas uczyłam przedmiotu „zdrowie”. Takie ogólne sprawy o trybie życia, odżywianiu, uprawianiu sporty, uzależnieniach i dojrzewaniu. No właśnie. Dojrzewaniu! A co się dzieje gdy dzieciaki dorastają? Rosną piersi, pojawiają się włosy w miejscach intymnych, rodzą się seksualne pragnienia. Uczyłam te dzieci od jakiegoś czasu i nawiązaliśmy fajną relacje (ach, moje 2/11 <3 ), ale temat wcale nie łatwy do przedstawienia grupie czternastolatków.

Jakoś problemu z odpowiadaniem na ciekawskie pytania dzieci nie mam. Uważam, że edukacja seksualna jest bardzo potrzebna. Wiedza o swoim ciele, seksualności, metodach antykoncepcji. Świadomość to potęga. Jednak we mnie narodził się pewien konflikt. Może ja taką otwartą postawę na te sprawy mam, ale czy nauczyciele albo rodzice moich uczniów w Tajlandii życzyliby sobie tego samego? Musiałam podjąć decyzję. Wybrałam otwartą rozmowę.

A teraz uwaga, wyobraźcie sobie, że akurat na tej lekcji obecny był mój tajski nauczyciel. To taki opiekun z którym powinno się czasem konsultować tematy zajęć lub testy. Zazwyczaj tego nauczyciela nie ma w sali, gdy już mnie poznał i wie jak sobie radzę z dziećmi. A tu nagle babka sobie wchodzi i siada z tyłu.

Poszło gładko, chociaż oczy nauczycielki czasem świeciły jak pięć złotych. Najbardziej krępujące było dla studentów to, że wszyscy siedzimy w jednej sali. Chłopcy słuchają o miesiączkowaniu, dziewczynki o nocnych polucjach. No cóż, współdzielimy życie, to miejmy świadomość zmian też u drugiej osoby. W przełamaniu lodów pomogło mi rysowanie na tablicy. Każdy uczeń zaznaczał na konturze postaci co zmienia się w ciele. Jak się w końcu odważyli to domalowali penisa i temat współżycia oraz antykoncepcji naturalnie wypłynął.

Konsternację (nauczycielki, nie dzieci) wzbudziło moje zapewnienie na sam koniec lekcji – jeżeli macie jakiekolwiek pytania dotyczące dojrzewania, seksu, swojego ciała, antykoncepcji czy co tam w głowie Wam siedzi, to śmiało możecie mi je zadawać. Odpowiem na każde i pomogę jak potrafię.

Kojarzycie kampanię społeczną sexedpl Anji Rubik, która skupia się na edukacji seksualnej? Nie? Migiem na youtube!

Wracając do dzisiejszej literki, z Tajlandii mam jedną obserwację.

Konkretny wygląd czy ubiór lub pewne zachowania wcale nie są przyklejone do płci czy orientacji.

Dziewczynka  z krótkimi włosami, ubrana w męskie ciuchy? Luz.

Dwie dziewczynki, jedna w krótkich włosach i spodniach, druga w sukience, trzymające się za ręce? Spoko.

Nie dokleja się metki „lesby!!1111”. Po prostu. Może koleżanki? Może siostry? Może akurat mają ochotę tak wyglądać? Ludzie obojętnie mijają je na ulicy. Ja gruby, Ty chuda, Ona w krótkich włosach i męskich ubraniach. W czym problem?

Jeśli chodzi o zachowania wśród chłopców to także. Zdarzało się, że koledzy czule się obejmowali, poklepywali, przytulali w ławce, czy trzymali się za ręce. Mam wrażenie, że w Polsce takie zachowania kojarzone byłyby często jednoznacznie. W Tajlandii nie budziło to reakcji otoczenia. Wzruszenie ramion. Może są parą, a może się przyjaźnią? Nikogo to nie obchodzi.

Chociaż?

W przypadku Tajlandii trudno ufać pierwszemu wrażeniu. Kto tam wie, co pod tym uśmiechem się kryje? Istnieją dwa równoległe światy dla białych i Tajów. Do tego drugiego obcych się wpuszcza niechętnie. Może w środku kotłują się prawdziwe emocje, gdy z obojętną miną mija się parę homoseksualną? Mniejszościom nigdy nie jest łatwo.

Ja trzymam kciuki za każdą inność. Fajnie jak się od siebie różnimy i potrafimy razem żyć.

PS. Po tej lekcji o dojrzewaniu odebrano mi prowadzenie przedmiotu. Przypadek?


Alfabet tajskości:

A jak Agresja

B jak Błąd systemu

C jak Cwaniaki

D jak Dzieci

E jak Edukacja

G jak Gekon

 

 

Posted in ŻYCIE W TAJLANDII and tagged .